niedziela, 7 czerwca 2009

Taki sobie łoś..

Obudziłam się dziś z nieprzyjemnym bólem głowy :(
Przejrzawszy szybciutko poranną prasówkę, pomknęłam na wygodną kanapę, aby w ciszy zagłębić się w krainę odległej Afryki, widzianą oczyma Kapuścińskiego - jednak po dłuższym czytaniu, choć pisanie Kapuścińskiego wyjątkowo do mnie przemawia, tym razem okazało się, że tematy przez niego poruszane bywają odrobinę za ciężkie na moją zbolałą głowę..
Spoglądając w niebo, myślami zawędrowałam w odległą mi Warmię, gdzie około 15 lat temu, w domu mojego znajomego artysty spędziłam niezapomniane chwile..
Mój znajomy jest malarzem oraz rzeźbiarzem, mieszka w swojej pustelni na warmińskiej ziemi.
Pewnego pięknego dnia, zaprosił mnie oraz kilkoro moich znajomych na długi weekend majowy.
Z przyjemnością zaproszenie przyjęliśmy, co też z ogromnym sentymentem wspominam do dziś :)
Z pobytu tego zachowało się zaledwie tylko jedno zdjęcie w moim albumie, ale odszukałam również wpis - kilka zdań, które zapisałam podczas tamtejszego pobytu..
"..Tutejsze poranki zachwyciły mnie do głębi..
Pełna gracji buczyna kryje w swych ramionach małe ptaszyny, które swym koncertem witają nowy dzień..
Słońca wygląda zza chmur, łagodząc swym ciepłem śmiałe poczynania porannego wiatru.
Niedogaszone ognisko, tli się delikatnie w ostatnich minutach swojej świetności.. roznosząc wraz z dymem wieczorne opowieści..
Ostatnie krople rosy, błyszczą pięknie jak perełki na młodych źdźbłach trawy..
Wszystko pełne harmonii i spokoju!"
Z miejscem tym, wiąże się wiele niezapomnianych wspomnień - jednym z nich to długie godziny spędzone przy palącym się ognisku, a zwłaszcza jeden z poranków (zazwyczaj noc spędzaliśmy zasypiając przy dogaszającym ogniu), kiedy zbudziły nas dziwne odgłosy - jakież było nasze zdziwienie, kiedy na tle wschodzącego słońca, zobaczyliśmy dwa bociany walczące o wyczekującą tuż obok w gnieździe - zniecierpliwioną bocianicę.
Doprawdy, czegoś takie w życiu nie widziałam!
Spektakularne i niezwykłe!
Po długiej walce, przegrany bocian odfrunął ze spuszczoną głową - zwycięzca natomiast - zbliżywszy się do gniazda, z niebywałą czułością końcem swego dzioba, dotykał dzioba swej partnerki.. a my zapatrzeni w tę niecodzienną scenę miłosną - odczuliśmy prawdziwy skrawek nieba :)
To było cudne, naprawdę!!
Innym, ważnym dla mnie wspomnieniem, była możliwość posmakowania życia prawdziwego artysty :)
Zważywszy na fakt, iż wychowałam się w miejscowości, do której studenci Akademii Sztuk Pięknych, przyjeżdżali każdego lata w plener.. a widząc ich niemalże w każdym ładniejszym zakątku, rozstawionych wraz ze swymi sztalugami - wzbudzali nieustanny mój zachwyt i chęć artystą bycia również.. którym niestety nigdy się nie stałam.. choć dusza moja nadal artystą być pragnie :)
Powracając szybciutko do naszego pobytu u Miki - nie omieszkaliśmy skorzystać zarówno z doskonałych walorów plenerowych, jak również doświadczenia naszego znajomego!
To dzięki Mice, pierwszy raz w życiu, miałam okazję poczuć zapach lipy - zanurzyć w jej aksamitną materię nad wyraz ostre dłuto.. i stworzyć swoje własne dzieło :)
Doświadczenie niebywałe, znane zapewne wszystkim, którzy choć raz rzeźby w drewnie spróbowali :)
Co nie oznacza, ze rzemiosło to łatwym bywa.. o ile dobrze pamiętam 3 palce boleśnie zraniłam, choć niczym to doprawdy z poczuciem szczęścia, jakie pojawia się w akcie samego tworzenia :)
Tak pogrążona w przyjemnych wspomnieniach, w końcu stwierdziłam, że kanapę swoją opuszczę, i łosia obiecanego już czas jakiś temu Gosi, własnymi łapkami ulepię..
Glina ponoć samoschnąca - zatem być może ominie mnie proces wypalania, zresztą zobaczymy..
Chwilowo łosia nieumalowanego :) w kilku odsłonach prezentuję..









Kolorowych snów Wam życzę!!

9 komentarzy:

  1. Piękne chwile opowiedziane w równie piękny sposób a łoś jak z Alaski :) swietny ! Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniałe wspomnienia,zwłaszcza, że bociany i łosie( które u mnie ulicami dość często spacerują) darzę szczególnym sentymentem.)Twój jets uroczy i wyszedł perfekcyjnie, wypisz , wymaluj to chyba brat tego co wczoraj koło mojej bramy przechodził! Super sprawa ta glina, ostatnio takie prace robiłam z dziecmi w przedszkolu, ale Ty zachęciłaś mnie do ponownego sięgnięcia po nią!
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Aniu- to jeszcze raz ja- dzięki za zaproszenie do zabawy:) Zabiorę się za to, jak tylko nadrobię zaległości!
    buziaki
    E.

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny łoś taki zadumany

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowne wspomnienia...
    Swoją drogą jak to dobrze, że je mamy.
    To jak marzeniami, nieważne czy się spełnią ważne że są.

    A łoś podbił moje serce bezgranicznie !!!

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Łoś, po prostu łoś!
    Co do artystów - strasznie zazdroszczę ludziom, którzy potrafią coś stworzyć sami z siebie. Ja bazuję na podglądaniu i małpowaniu innych, a także wykorzystywaniu tego, co inni wcześniej namalowali. To rzemiosło, chociaż czasem efekty są miłe dla oka.
    A propos - jedna sztuka rzemiosła jedzie już do Ciebie :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspomnienia - Kasandro, tak jak napisałaś - ważne że są, w moim życiu, te dobre - pełnią zawsze ważną rolę - zwłaszcza w chwilach kiedy rzeczywistość bywa szara.. albo boli głowa :)
    Dziękuję Wam bardzo za każde miłe słowo - a łoś, choć odrobinę zadumany (zastanawia się pewnie w co też ja go "ubiorę"), teraz jednak pod wpływem tylu pochwał - uśmiecha się nieśmiało ;)i szepcze - taki jestem sobie przycupnięty łoś...mam nadzieję, że spodobam się Gosi :)
    Elizo - czy ja dobrze słyszę - na Twojej ulicy chodzą łosie?? To może ja nie na Alaskę muszę jechać?!
    Daisy - mała przesyłka, Edynburg również opuściła :)
    Pozdrawiam Was bardzo serdecznie!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudowne chwile przeżywasz na łonie natury. To ciągłe podróżowanie i namacalne poznawanie. Nie powiem, że zazdroszczę, bo to nieładnie, ale cieszę się z Twych podróży, tym bardziej,że mogę je przeżywać dzięki pięknym relacjom. A artystką wcale nie trzeba być, aby dostrzegać piękno. Choć po tym łosiu to już sama nie wiem... Ciepełko zostawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo śmieszny łoś,ale sympatyczny;)

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

LinkWithin

Related Posts Widget for Blogs by LinkWithin