środa, 14 października 2009

Zapach wanilii, kawy oraz słodkiej czekolady... w blasku palących się świec!


Kawa o poranku..
Ciasto czekoladowe na podwieczorek..
A późnym wieczorem, kiedy zmrok spowija nasze myśli - blask świec roztaczający czar i niezaprzeczalną magię chwili..






Inauguracja waniliowej świeczki, otulonej ziarenkami kawy...



Pięknego dnia Wam życzę kochani!!!

wtorek, 13 października 2009

Słonecznie, pysznie i pachnąco...


Wczorajszego wieczoru, zaczytana w "Sztuce prostoty" Dominique Loreau - postanowiłam następnego dnia - czyli dziś, wprowadzić w życie słowa autorki - prawda wręcz oczywista, aczkolwiek z niewiadomych względów, czasem dla nas zbyt trudna do realizacji!

"Naucz się być szczęśliwa dla samej siebie: gotować, uprawiać ogród, zbierać plony, upiększać swoje mieszkanie, myśli..."


Zadziwiające jakie to proste, prawda?!

Przez pół dnia zastanawiałam się, czy czas nie przelatuje mi pomiędzy palcami, czy wykorzystuję go w szlachetny :) sposób..

Planowałam zrobić kilka prac z masy solnej, ale ponieważ ciągle zaczynałam kolejną - ważniejszą rzecz - okazało się, iż nie zdążyłam z realizacją mojego planu, aż do powrotu Damiana z pracy..

Ale kiedy teraz spoglądam na minione godziny - dochodzę do wniosku, iż bycie szczęśliwą w takim wymiarze o jakim pisze autorka czytanej przeze mnie książki - wcale nie jest takie trudne, bowiem..

Od samego rana uprawiałam swój mały ogród, zbierałam plony - choć to być może zbyt wygórowane słowo - moje dwa piękne, małe pomidorki w końcu zaczerwieniły się radując niezmiernie moje serce :)

Pozwalałam swoim myślom w ciszy płynąć jak chmury, po błękitnym niebie - aby wyciszone, ukazały mi istotę moich prawdziwych pragnień..

Upiększałam również nasze mieszkanie :0 )

..a raczej walczyłam ze świeczką, którą wczoraj postanowiłam zrobić -zamarzyła mi się świeczka pachnąca wanilią, otoczona aromatem ziarenek kawy..

Efekt zapachowy uzyskałam w stopniu zadowalającym, wręcz bardzo przyjemnym.. jednak efekty wizualne - cóż.. miałam odrobinę inne aspiracje :(

Zatem dziś nie poddając się, stopiłam świeczkę na nowo, aby tym razem uzyskać nieco lepszy efekt.. nie taki jaki pragnęłam ale też nie najgorszy :) .. pokażę Wam zdjęcia następnym razem.


Ostatecznie - wracając do słów D. Loreau - postanowiłam ugotować, coś jesiennego, smacznego - wizualnie pięknego :)

Nie jestem pewna, czy i Wy podzielacie mój zachwyt - jednak moje kolorowe papryki urzekły mnie swoją kolorystyką niezmiernie!

Smakowały nam bardzo.. a dodam jeszcze, że znów ugotowałam zupę marchewkową - dodałam tym razem troszkę więcej imbiru - naprawdę pychotka!! Bez dwóch zdań, zadurzyłam się w tej zupie ;)

A papryki - słoneczne, pyszne i pachnące - zainspirowała mnie do zrobienia ich An-na, która inspiruje mnie niejednokrotnie, kiedy nachodzi mnie ochota przygotowania czegoś "niecodziennego"!
Jeśli macie ochotę przygotować pieczoną paprykę a nie macie pomysłu na przepis - polecam wizytę u Anny!
Ja przygotowałam paprykę faszerowaną ryżem wraz z niewielką ilością mięsa mielonego, doprawione ziołami, zmieszanymi z żółtym serem. Zapieczoną podobnie jak u Anny, w sosie pomidorowym.

Po upieczeniu intensywność barw tak bardzo mi się spodobały, iż postanowiłam je sfotografować..







Słonecznym tropem - utrwaliłam w kadrze słoneczniki, które otrzymałam od mojego dobrego przyjaciela..





Kończąc to moje dzisiejsze pisanie, pozdrawiam Was bardzo serdecznie wraz z naszym małym towarzyszem :)

.. Który przesyła szczególne uściski dla P. Ewki!!

poniedziałek, 12 października 2009

Szkockie, uliczne rytmy..

Bez względu na to ile razy docieramy do tych samych miejsc - za każdym razem może nas coś zaskoczyć.. czasem wystarczy mieć oczy i uszy szeroko otwarte :)
Tego lata mieliśmy naprawdę wielu gości - staraliśmy się odwiedzać również nowe miejsca dla nas, jednak nie sposób uniknąć wszystkich zakątków, które już zwiedzaliśmy z Damianem, jeśli przy każdej kolejnej wizycie, nasi goście pragną zobaczyć najbardziej popularne miejsca, lub po prostu z różnych względów, my sądzimy, iż warto pojechać w dane miejsce po raz kolejny!
Tak właśnie było ze Sterling - niewielkie, urokliwe miasteczko, które nazywane jest Edinburghiem w pigułce - w tym roku odwiedziliśmy kilka razy, czasem w drodze w góry lub Loch Lomond, jednak nie da się ukryć, iż byliśmy tam, stałymi gośćmi w tym roku!
Podczas przedostatniej wizyty (mojej ostatniej), popijając pyszną kawę w jednej z kafejek,usłyszeliśmy nagle dźwięki muzyki. Żywe rytmy wybijane na bębnach, skutecznie przyciągnęły moją uwagę, budząc coraz większą ciekawość..
W końcu wybraliśmy się na drugi koniec ulicy, gdzie ku naszej uciesze - z ogromną charyzmą, grała jedna ze szkockich grup..







Zapraszam na posmakowanie muzyki, która zwłaszcza na żywo - zaostrza wszystkie smaki!
Nie oddaje ona co prawda w pełni siły jak i charyzmy, jaka emanowała podczas występu, w którym my mieliśmy możliwość uczestniczyć, tym niemniej jeśli macie ochotę posłuchać - zapraszam!



Dobrej nocy Wam życzę!!!


LinkWithin

Related Posts Widget for Blogs by LinkWithin