...Słońca promieni potrzeba mi wiele
powiewu wiatru
oraz bezkresnej przestrzeni...
płomień minionych zdarzeń
przygasa wraz z kolejnym dniem..
światu ofiaruję zerwane stokrotki
choć błądzę samotnie po zielonych łąkach..
mija kolejny dzień
a ja otulam się ciepłym płomieniem..
odkryte ramiona me, składam w ofierze
młodości i życiu, które przemija niczym blask zachodzącego słońca...
Kocham to uczucie, choć jako mała dziewczynka zastanawiałam się czy wolałabym być ptakiem, czy też rybą oceaniczną?
Będąc ptakiem mogłabym przenikać płynące po niebie obłoki.. unosić swe skrzydła lawirując w niekończącej się przestrzeni..
Jako ryba, natomiast - opłynęłabym świat w najbarwniejszych głębinach toni morskiej... muskająca ciało woda, w nie mniejszym stopniu wyzwala poczucie wolności..
Jednak to podniebne loty nieustannie wypełniały moje senne wędrowanie.. zwłaszcza kiedy zaczytywałam się w Ptaśku - każdy dzień, przeradzał się w noc podniebnych wędrówek - unosząc ramiona stawałam się ptakiem.. jakże realistyczne uczucie! Podmuch wiatru zamieniał mój lot w podniebny taniec.. czy dlatego tak bardzo kocham zatracającą słodycz tanecznej mistyki?
Mogłabym być obłokiem, spoglądającym z wysoka, przysłaniając zbyt ciepłe promienie słońca..
Płynąc w nieznane, docierałabym do krain spragnionych deszczu... tam - poiłabym matkę Ziemię soczystym nektarem chłodnego deszczu..
...Raz w życiu, niczym ptak - dzięki uprzejmości mojego przyjaciela - lawirowałam w przestrzeni, kryjąc się w ramionach szybowca - niebywałe uczucie i nezapomniane wrażenia!
Podniebne akrobacje wyzwoliły we mnie najskrytsze tęsknoty za odwieczną pokusą podniebnego lotu wolnego ptaka...
Dziś - niezmiennie wspominam to uczucie, przy każdym kolejnym locie samolotem.. i choć lotów odbyłam już wiele - niedosyt odczuwam nieustannie..
Wczoraj wróciliśmy z Polski - nasz wyjazd był tajemną niespodzianką - z okazji urodzin Damiana mamy..
kolejny lot - kolejne podniebne zachwyty..
..pozornie zwyczajne - jednocześnie zachwycające kłębiące się obłoki..
..obrazy malowane zimowym pejzażem..
Długo Cię Aniu nie było, za to wróciłaś przepieknymi zdjęciami. Jak zwykle zresztą. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńNie masz pojęcia jak miło znów czytać Twoje relacje z podróży. Są jak balsam dla spragnionego pięknych słów serca.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Cię już wiosennie
Jak zawsze Aniu ofiarowujesz balsam dla duszy i dla oczu raj ... od dziecka miałam potrzebę dotkniecia chmur ... układałam z nich postacie do bajek i za każdym razem w samolocie będąc wciąż układam i chmur chcę dotknąć ... Pozdrawiam bardzo wiosennie
OdpowiedzUsuńFantastyczne zdjęcia i słowa, również kocham latać i oglądać świat oczami Boga :) Pozdrawiam cieplutko :)
OdpowiedzUsuńTakim wpisem można sobie naładować akumulatory.
OdpowiedzUsuńPięknie Aniu.
Pozdrawiam serdecznie.
Dwa tygodnie tak szybko minęły.. tak naprawdę mam poczucie jakby minęła cała wieczność.. dziękuję Wam - miło mi przeogromnie, iż myśli me zamieniane w słowa potrafią sprawić, iż choćby kilka osób które je czytają odbierają je tak pozytywnie.
OdpowiedzUsuńCieszę się, że zechciałyście mnie odwiedzić!!!
Pozdrawiam Was bardzo ciepło - pogoda w Edinburghu naprawdę cudna - dziś po raz pierwszy od wypadku, do pracy wybrałam się rowerem - cudowne uczucie - przemykać z wiatrem coraz dalej i dalej..
Piękne są Twoje zdjęcia, aż chce się lecieć wysoko i podziwiać ziemi uroki.
OdpowiedzUsuńpiękne słowa, piękne zdjęcia, połączone w całość dają niesamowity efekt dla zmysłów.. marzenia o lataniu.. o wolności w przestworzach hmmm dla mnie tylko marzenia, mam lęk wysokości i za nic nie dam rady go pokonać..
OdpowiedzUsuńPozdrawiam