niedziela, 11 lipca 2010

Po wielobarwnej podróży - ponownie w domu!

Zatoczywszy pokaźne koło po Marokańskiej krainie - powróciliśmy do domu...
Kiedy ponad dwa tygodnie temu, pakowaliśmy swoje plecaki - nie sądziłam, iż wspomnienia wypełnią długie strony mojego dziennika - wiedziałam, iż przybywam do miejsca pełnego barw i zapachów, które rozbudzały moje tęsknoty od dawna.. rzeczywistość jednak okazała się barwniejsza i dużo bardziej pachnąca, aniżeli mogłam się tego spodziewać!
..Już pierwszego dnia, przyjemnie ciepła fala rozgrzanego powietrza, otuliła nas szerokim ramieniem, a egzotyka miejsca wypełniła całe moje jestestwo!
Wraz z pierwszym powiewem wiatru, poddając się bezszelestnej przemianie - przenikałam w barwny świat Maroka - pierwsze kroki wśród wąskich uliczek, wypełnionych kolorowymi dywanami, latarenkami, biżuterią kuszącą kobiece oczy.. uliczek pełnych ludzi - bez względu na płeć - przyodzianych w długie szaty opływające ich ciała, chusty nierzadko zakrywające kobiece twarze..
..zapach mięty, mieszający się z delikatną nutą unoszących się w powietrzu przypraw - zachwyciły i uwiodły niemalże wszystkie moje zmysły, wprowadzając w magiczny świat Afryki - i choć Maroko, stanowi zaledwie przedsionek spalonego słońcem kontynentu - dzięki mieszance ludzkich osobowości, napotkanej na drodze pomiędzy Marrakeszem, górami Wysokiego Atlasu, Saharą, Marzugą, Fezem i Casablanką - ziściły mój słodki sen..
Podążając po kraju o barwie spalonej gliny - niemalże nieprzytomnie pozwalałam przenikać mą duszę, kolejnym fascynacjom - zakochując się w otaczającej mnie spójności wielobarwnej rzeczywistości..
Kiedy podążaliśmy górskimi ścieżkami Atlasu Wysokiego, aby ostatecznie stanąć na jego najwyższym szczycie Dżabal Tubkal - poczucie szczęścia wypełniało moje wnętrze..
A kiedy przemierzaliśmy pustynne wydmy w kolorze miodowej pomarańczy - miałam poczucie, jakby moja dusza powróciła do miejsca swoich narodzin - uczucie niebywałe, wyzwalające splot utajonych emocji..
W Wąwozie Dadis, zachwycaliśmy się nieprawdopodobnie pięknymi blokami skalnymi, przeciętymi wąskim korytem rzecznym, w którym w leniwej spiekocie dnia, chłodziliśmy rozgrzane stopy..
Maroko - to kraj niezwykle różnorodny, pełen niezwykłych i serdecznych ludzi, których mieliśmy okazję spotkać i niejednokrotnie lepiej poznać podczas naszej wędrówki.. to kraj, który szczerze pokochałam, podobnie jak D. (mój szpitalny przyjaciel), obiecałam Mu, że przywiozę wiele wspomnień...
Jest ich wiele - dzieląc się nimi z Wami, ślę je również w nieznaną przestrzeń, z nadzieją, iż dotrą one również do Niego...
Dziś, zaledwie kilka zdjęć z ostatniego dnia w Marrakeszu.. oraz muzyka, która towarzyszyła nam podczas drogi powrotnej, żegnając piękne góry wraz z małą wioską Imlil, w której spędziliśmy trzy naprawdę cudowne dni..







Niebawem podzielę się z Wami z dalszymi wspomnieniami - dziś pozdrawiam Was i serdecznie dziękuję za wszystkie przesłane komentarze!!


niedziela, 20 czerwca 2010

Tuż przed wyjazdem..

Będzie to bardzo krótki post..
Od trzech dni noce spędzam w szpitalu.. nocki przeradzają się w cudowne poranki, jednakże potrzeba snu jest nieuchronna, w związku z czym choć, nie śpię zbyt długo, mimo wszystko część słonecznego dnia umyka mi bezpowrotnie..
Tym niemniej wolne chwile spędzamy na łąkach i pobliskich plażach - to nasze ostatnie chwile (bardzo przyjemne zresztą), przed naszą podróżą do Maroka, to oswajanie się z "wysokimi" temperaturami, które przywitają nas już za dwa dni!
Mój komputer znów robi mi psikusa, nie pozwalając pozostawić komentarzy - dlatego chciałabym Wam serdecznie podziękować za odwiedziny - za Wasze powroty!! To niesamowicie miłe uczucie - to namiastka prawdziwych wizyt, w których wspólnie można celebrować życie..
Dziękuję Wam za wiele miłych, pozytywnych myśli, słów które przesyłacie w moją stronę!!
I ja przesyłam wiele serdeczności!!!
Niestety nie udało mi się odpowiedzieć na zaproszenie Matyldy do wzięcia udziału w nowej zabawie - Matyldo - obiecuję, że po powrocie nadrobię zaległości!!
Dziś szybciutko - pozdrawiam Was ciepło i życzę pięknych słonecznych dni....
Do zobaczenia za 2,5 tygodnia!!




czwartek, 17 czerwca 2010

Popołudniowe smaki..

"Od jakiegoś czasu, kiedy tylko mogę, jadam obiady w barze niedaleko mojej pracy. W oknie baru wisi napis: Tu się jada jak u mamy". Jasno, czysto, bez złych zapachów. W barze jest dobry klimat, a przy stolikach - osobowości. Głównie ubodzy staruszkowie obojga płci - schludni, godni, delikatni w obejściu, czasem są zawstydzeni...

..mam w sobie czułość dla starszych ludzi,większą nawet niż dla dzieci, zwierząt i zakochanych"

- Sonia Raduńska "kartki z białego zeszytu"

..Kiedy mieszkałam w Poznaniu, często odwiedzałam bary mleczne - zazwyczaj smaczne jedzenie, za bagatelnie niską cenę, stwarzało namiastkę domowej kuchni mojej mamy.
Często zamawiałam zupę szczawiową oraz naleśniki z białym serem i owocami.
Odwiedzałam różne bary, zazwyczaj najlepsze jedzenie bywało w tym najuboższym, przypominającym późne lata 70. Tam też, przychodzili najbiedniejsi ludzie - w niemej ciszy spożywali swoje skromne posiłki, po czym wychodzili niczym samotni wędrowcy, w świat jakże odległy dla wielu z nas..

Pamiętam bardzo wyraźnie, rodzący się smutek mieszany z czułością w zakamarkach mego serca obserwując Ich smutną samotność, okraszoną zupą pomidorową..
Dziś, najczęściej jadamy posiłki w domu, czerpiąc inspiracje z napływających wspomnień, poddając się ulotnej chwili kruchych sentymentów, przygotowuję dania mniej lub bardziej skomplikowane.. w zależności od intensywności obrazów, wypełniających me wnętrze..
03.06.10
Dzisiejszego poranka, poddaję się leniwej ciszy.. tylko ja i książka.
Niczym nurt rzeki unoszę swe myśli wraz z płynącą treścią - docieram do Umbryjskiego Orvieto. Dzięki Marlenie de Blasi, poznaję miejsca, ludzi, tamtejsze obyczaje.. oraz smaki, całą gamę smaków lawirujących w tamtejszej przestrzeni.. znów zaczynam tęsknić za tym miejscem, za Toskanią będącą obietnicą piękna i prostoty bliską memu sercu..
Dzisiejszy dzień oczarowuje blaskiem i przyjemnym ciepłem.. zaplanowałam spacer uliczkami Edinburgha - jednak intensywność lektury zatrzymuje mnie w domu.
Dobrze mi z moją książką, z muzyką kołyszącą mą duszę, z moim małym ogrodem.. z Moccą.
Minuty istnienia przeradzają się w godziny..
Za oknem biją dzwony popychane wiatrem, zbliża się chwila powrotu Damiana.
Kończąc swoją lekturę, rozpoczynam rytuał gotowania.
Myślami ciągle jeszcze wędruję wśród Toskańskich wzgórz i soczystych winnic oliwnych, niemalże czując jej smak i zapach. Sama jednak decyduję się na przygotowanie dania indyjskiego..
Kilka dni temu moja koleżanka z pracy - Julie, będąc rodowitą Hinduską, obdarowała mnie jednym z tradycyjnych przepisów.
Aromatyczna mieszanka ziół wypełnia niemalże całe mieszkanie.. aby dopełnić całości, zapalam przywiezione z Nepalu kadzidełko..
Małe okruchy szczęścia, zaczynają tworzyć mozaikę wyjątkowości..

Przygotowałam dwa dania. Jedno na bazie mieszanki przypraw, które podarowała mi Oleńka (Saag Gosht curry) dodając ulubione słodkie ziemniaki oraz szpinak.

Druga, to ta z przepisu Julie, to pyszne duszone bakłażany z ziemniakami w sosie pomidorowym.

Duszone Bakłażany:

1 duży ziemniak
1 Bakłażan
cebula
pomidor
chili powder lub czerwona papryka, jeśli nie lubimy ostrych dań
kolendra w proszku
sól

Pokrojoną w kostkę cebulę, podsmażamy na 2 łyżkach oliwy do momentu uzyskania złocistego koloru. Następnie dodajemy dużego pomidora bez skórki, pokrojonego również w kostkę.
Podsmażamy krótka chwilę, po czym pozostawiamy do przestygnięcia. Kolejnym krokiem jest zmiksowanie pomidorków, aby uzyskać pure pomidorowo-cebulowe.
Na patelni podgrzewamy 2 łyżki oliwy, po czym dodajemy 2 łyżeczki kolendry oraz łyżeczkę papryki. Do tak podprażonych przypraw dodajemy masę pomidorową, po czym dodajemy pokrojony w nieduże plastry ziemniak wraz z bakłażanem. Potrawę dusimy na małym ogniu, do chwili uzyskania odpowiedniej miękkości.
Ja dodałam również pokrojoną świeżą kolendrę - całość uzyskała balsamiczny, egzotyczny smak, przenosząc nas symbolicznie w odległe rejony Azji..




A na deser ciasto rabarbarowe z aromatyczną kawą..




Pozdrawiam Was serdecznie, życząc pięknego, słonecznego dnia przepełnionami cudownymi aromatami, smakami...

LinkWithin

Related Posts Widget for Blogs by LinkWithin