piątek, 20 września 2013

Droga ku Iveraray Castle..


Dni coraz krótsze, wspomnienie lata coraz bardziej odległe..
Od dwóch tygodni pokonuję piękne, malownicze Bordersy - to moja droga na zajęcia. Nauka, którą będę kontynuować przez kolejne 3 lata, umożliwi mi podziwianie, moze nie dokładnie takich widoków, ale równie urokliwych i magicznych.. choc oczywiście jest i ta ciemna strona, a mianowicie zmęczenie codzienną 4 godzinną jazdą.. ale czy ja jedna dojezdzam do pracy, szkoły? Poza tym jest to czas, który mogę poswięcic na czytanie. A to naprawdę duzo, biorąc pod uwagę, iz od powrotu z wakacji, czasu na czytanie, jak na lekarstwo.. 

Muszę przyznać, iz wiele dróg zjechaliśmy w Szkocji, jednak ta, którą pokonuje autobusem do Galashiels, nigdy wcześniej nie jechałam... kręta, malowana starym domostwem, drzewami ubranymi w rudziejące szaty, łąki na których pasą się owce, krowy.. niewielkie połacie lasów, a nade wszystko rosnące w miarę oddalania się od Edinburgha góry - wszystko to, sprawia, iz spełnia się moja potrzeba przebywania własnie w takim otoczeniu. Co prawda, często, zwłaszcza kiedy słonce rozświetla niewielkie wzgórza, pojawia się pragnienie aby wysiasc z autobusu i po prostu pospacerowac w nieznanym kierunku.. 
To jednak pragnienie, do zrealizowania w innym terminie..

Dzisiaj natomiast chciałabym pokazać Wam kilka zdjęc z naszej ostatniej wycieczki po Szkocji.
Pierwszego tygodnia września, razem z moimi rodzicami wybraliśmy się do zamku Iveraray -  szczyci się on bardzo długą historią. Drzewo rodowe klanu Campbell sięga roku 1493. Natomiast urodzony w 1845 roku John 9-ty Duke of Agryll, poslubił księzniczkę Louise - 4 córkę Królowej Victorii.. odrobina historii..

Sam zamek, połozony w otoczeniu pełnego uroku ogrodu,  rozciagajacych się dookoła gór oraz jeziorem Fyne (Loch Fyne) to niewątpliwie nieazpomniany cel podróży.. polecam wszystkim wybierajacym sie do Szkocji, miłosnikom zarówno zamczysk jak i samych gór.

































Nam wycieczka dostarczyła wiele pozytywnych wrazen.. mam nadzieje, ze i Wy z przyjemnoscią powędrowaliscie ze mna w  ten malowniczy zakątek Szkocji..
Pozdrawiam Was serdecznie.

środa, 14 sierpnia 2013

Dookola Tre Cime di Lavaredo..czesc druga.


W Edinburghu festiwal niemalże dobiega końca, a ja po raz kolejny w drodze..
nabieram głęboko w pluca oddech gór..
pozwalam wiatru, rozwiać resztki wczorajszego niepokoju..
napełniam duszę pięknem, malując obrazy przepełnione poezja gór...







 
 







 
...a w przerwie, smakujemy lokalne wino :)
jak zwykle w towarzystwie dostojnych mnichów spogladajacych na nas w oddali..





Pozdrawiam Was bardzo serdecznie.. a jeśli macie Ochotę poczytać o festiwalu ksiazek w Edinburghu -odsyłam Was do Uny, która świetnie oddaje atmosferę festiwalu.. poza tym jest niewątpliwą specjalistką od ksiązek różnych! : )

wtorek, 13 sierpnia 2013

Dookola Tre Cime di Lavaredo..czesc pierwsza.


...o poranku, wsiedliśmy do malego busa, który za jedyne 4 Euro (oplata za prywatny samochód, wynosi 20 Euro),  zawiózł nas na górę, skąd wyruszyliśmy szlakiem dookoła Tre Cime - dla mnie osobiście jedne z najciekawszych i interesujących formacji skalnych, jakie do tej pory widziałam.
Zauroczyły mnie na zdjęciach Damiana, krótko po naszym poznaniu i choc byliśmy tak blisko 14 lat temu, dopiero teraz miałam okazje podziwiać je, z każdej możliwej strony..a to dzięki naszej długiej (10 godzinnej) wędrówce. Zresztą następnego dnia, pomimo, iz wybraliśmy szlak prowadzący w przeciwnym kierunku, Tre Cimy nadal nam towarzyszyły, a ja nadal mogłam je podziwiać z daleka. Choc, przyznam, iz największe wrażenie robią od strony północnej.
Wyglądają jak 3 stateczne pingwiny. :)
..po prostu piękne!

Zresztą, sami zobaczcie...
 



Piękne jednak są cale Dolomity...
Zapierają dech w piersiach..
Wzbudzają szacunek i respekt..
Emanują mistyką..
powodują poczucie całkowitego zatracenia..
pomimo napływającego lęku a chwilami i grozy..
nade wszystko jednak, zachwycają..



..niedzielne przygotowania do mszy sw. u podnóża Tre Cime..













 
Widok ze szczytu Monte Paterno, na który prowadza mniej więcej od polowy ferraty, jednakże trudnosc ich przejścia nie nalezy raczej do kategorii trudnych - tuz pod szczytem spotkaliśmy grupę mlodziezy..nastolatków, którzy pomimo, tego iz wolno, jednak bez większych problemów zdobyli szczyt.. a warto! Widoki przepiękne!

Z tego miejsca, slę serdeczne pozdrowienia..zapraszając wkrótce na dalszy ciąg wędrówki...

LinkWithin

Related Posts Widget for Blogs by LinkWithin