wtorek, 7 czerwca 2011

"Sekret przyciągania"

"Urodziłeś/łaś się po to, by wieść nadzwyczajne życie, robić nadzwyczajne rzeczy i pomóc nadzwyczajnej liczbie ludzi."
Mike Litman


Nasze życie jest jak wielki magnes.  Przyciągamy rzeczy dobre, ale oczywiście również te których tak naprawdę nie chcemy.. choć ponoć pojawiają się one w naszym życiu, ponieważ wywołujemy je swoimi myślami.. Czy to prawda? Wydaje mi się, iż jest w tej myśli dużo prawdy.. a już na pewno wierzę, iż zarówno pozytywnym myśleniem  jak i nastawieniem możemy zdziałać cuda. Wierzę, iż posiadamy wewnętrzną siłę, która potrafi góry przenosić.. lub jak głosi autorka znanej Wam być może książki "Sekret", przyciągać to co najlepsze i czego naprawdę bardzo pragniemy.
Potrafimy sami sprawić, aby nasze marzenia stały się rzeczywistością.. lub swoją wolą i pragnieniem, pozwalamy aby wszechświat  sprawił, by to o czym marzymy stało się czymś realnym.
Wspomnianą książkę czytałam dawno temu, jednak wczorajszego wieczoru po długich dniach zapełnionych sprawami związanymi z collegem (od czasu do czasu przeplatanymi miłymi przerywnikami :)), postanowiliśmy spędzić wieczór przed naszym domowym kinem :) Ku mojemu zaskoczeniu, film, który Damian wybrał, był to film nakręcony, właśnie na podstawie książki "Sekret".
Przyznam, iż zupełnie zapomniałam już, ile w niej pozytywnych myśli i prawd, które naprawdę wielokrotnie odkrywałam w swoim życiu.. bowiem, być może jak już zdążyliście się  odrobinę na mnie poznać -:) jestem straszną marzycielką.. nie zawsze ułatwia to życie mojemu towarzyszowi życia, ale ja jestem nadmierną optymistką (pomimo dotkliwej świadomości trudności i zawiłości życia), zawsze kreuję w swojej głowie nowe pragnienia i głęboko wierzę, iż pewnego dnia, choćby jedno z nich się spełni.. wierzę, iż robiąc i podejmując takie a nie inne decyzje, prowadzą mnie one w ramiona moich ukrytych pragnień.. które jak głoszą wielcy tego świata - one naprawdę się spełniają.
Czasem czekam długo, nawet bardzo.. ale to czego naprawdę bardzo chcę, pojawia się - i to w moich oczach i pojmowaniu mojej własnej rzeczywistości jest ogromnym bogactwem i niewątpliwym szczęściem.. a do tego obecność w moim życiu zaprawdę dobrych, wielkich sercem ludzi, sprawia, iż życie staje się wyjątkową i niezapomnianą przygodą.
A szczęściem może być każda pojawiająca się chwila.. na pewno dobrze sami o tym Wiecie, a moje przemyślenia, zaledwie wywołają uśmiech na Waszych Twarzach. (taką mam nadzieję).
..Być może kiedyś pisałam już o tym, ale pozwólcie, iż powrócę raz jeszcze, do mych wspomnień z przeszłości.. kiedy byłam małą dziewczynką, z ogromnym pokładem dziecięcego zachwytu, przyglądałam się rozproszonym po naszej miejscowości młodym artystom.. a w sercu mym rodziło się pragnienie aby również któregoś dnia, prawdziwym artystą poczuć się choćby przez moment .. aby życie moje przepełnione było artystycznym duchem.. i naprawdę tak jest. Czy jestem artystką? Kroczę drogą, po jakiej od bardzo dawna pragnęłam kroczyć. Dziś już wiem, iż kolejne dwa lata spędzę na kolejnym kursie, który pozwoli mi zgłębić tajniki związane ze sztuką, a z którego to faktu jestem bardzo wdzięczna i naprawdę szczęśliwa.. może kiedyś naprawdę będę artystką? ;)
Kochani, kilka dni temu odwiedziła mnie moja kuzynka, z którą podobnie jak wcześniej z Olą i Łukaszem, spędziłam cudny czas podczas długich, pozbawionych pośpiechu wędrówek.. Tym razem jednak, dopisała nam piękna pogoda, dzięki czemu wybrałyśmy się na długi spacer wzdłuż wzburzonego wybrzeża, aby ostatecznie dotrzeć do stóp przycupniętych ruin zamku. Ale o tym kolejnym razem.. postaram się sukcesywnie uzupełniać zaległości, choć z przykrością stwierdzam, iż  od bardzo dawna,  nie najlepiej mi to wychodzi.. 
Dziś jednak wybrałam zdjęcia, głównie z przybliżającą się sukcesywnie skałą, na którą od kilku lat staram się dotrzeć (na niej zamieszkują słodkie pufinki), a która to niestety każdorazowo pozwala podziwiać się tylko z daleka.. tudzież otaczające ją wody bronią uparcie dotarcia na nią.. bowiem kolejny raz, kiedy to zamierzaliśmy popłynąć aby stanąć na jej urwistym brzegu, rejs został odwołany... jednak ja nie tracę nadziei, pewnego dnia tam dotrę.. dziś tymczasem spoglądam z sentymentem na oddaloną wyspę, która niczym moje marzenie z dziecięcych snów, wiem, iż pewnego dnia będzie spełnionym pragnieniem..



..razem z Darią spędziłyśmy długie popołudnie wśród wyrastających niespodziewanie skał i pięknych formacji.. osnute wspomnieniami i łagodną falą napływających pozytywnych doznań..



Podczas naszej wędrówki, wspominałyśmy nasze dziewczęce marzenia.. jednym z nich były konie.. nauka jazdy konno.. codzienne obcowanie z tymi pięknymi stworzeniami... jakież było nasze zaskoczenie, kiedy u krańca naszej wędrówki, opuszczając już kamienistą plażę, nagle ujrzałyśmy rozproszone, pasące się na zielonym zboczu przeurocze kuce.. małe, piękno-grzywe konie..




...życie naprawdę daje nam to czego bardzo pragniemy.. nawet jeśli przychodzi nam czekać na to dłużej, aniżeli byśmy tego oczekiwali...

A na zakończenie kilka myśli, przy których warto zatrzymać się choćby na dłuższą chwilę..

Dobrej nocy Wam życzę.. a jutro, dnia pełnego dobrych i pięknych myśli!

 

piątek, 20 maja 2011

Sunny day..


Naleśniki o piątej nad ranem, kawa z cynamonem oraz koncert porannych ptaszyn.. to dość niecodzienny dla mnie poranek. Zbudziłam się jednak przed godziną czwartą, pozbawiona choćby krzty minionego snu..
Naleśnik to pozostałość wczorajszego popołudnia, a było ono przesympatyczną przygodą. Poproszona przez koleżanki z collegu aby wykonać im sesję zdjęciową nawiązującą do naszego projektu, zawędrowałyśmy w okolice Loriston Castle. To pięknie położony zamek o malowniczych zakątkach, o których niejednokrotnie wspominałam. Tym razem jednak okoliczności były wyjątkowe - Inga przeobraziła się w moją modelkę, ubrana w zaprojektowaną przez siebie sukienkę.. Malowniczo i uroczo..
Jeśli tylko macie ochotę na krótki spacer naszym śladem - zapraszam Was kochani!

















Pięknego dnia Wam życzę!

wtorek, 17 maja 2011

W trosce o duszę..

"Trzeba szerokiej perspektywy, żeby wiedzieć, iż w sercu każdego człowieka drzemie i okruch nieba, i kęs ziemi, a więc, pielęgnując serce, musimy znać się nie tylko na zachowaniach ludzkich, ale również na niebie i ziemi."
 - Thomas Moore (W trosce o duszę).


Czyż oczy są zwierciadłem duszy??

Czyż dusza nasza doświadcza intensywniej aniżeli jesteśmy w stanie pojąć to umysłem? Czyż ból jaki rodzi się w sercu, dotyka równie mocno naszą duszę? A może mocniej?
Czyż radość jaką doświadczamy umacnia i uzdrawia naszą przestrzeń, którą trudno ogarnąć rozumem?
Niejednokrotnie zastanawiałam się w jaki sposób winniśmy dbać, aby nasza dusza potrafiła żyć?
Czy mieliście kiedykolwiek uczucie, iż Wasza dusza umiera? Ja tak i przyznam, iż było to dużo bardziej dotkliwe, aniżeli największy ból jakiego doświadczyłam.
Jednak aby tego zapobiec, nikt inny nie może tego uczynić aniżeli my sami! Ponad dwa lata temu, odbyłam bardzo ważną dla mnie rozmowę z Sonią Raduńską, powiedziała, iż mi cokolwiek robię, muszę pamiętać, aby pozwolić żyć własnej duszy.. a więc staram się.. a może, po prostu staram się.. czasem przytłacza ją zwykła codzienność, a wówczas woła o pomoc i nagle pojawia się wyciągnięta dłoń..
 To daje poczucie bezwzględnego bezpieczeństwa, wbrew temu jak przeżywam kolejne trudności..

W "Białych zeszytach" Sonia pisze: "Żyję. Oddycham, Widzę, słyszę, czuję. Czuję się wolna. Spokojna. Czasem pogodna, czasem smutna. Czasem jakbym płynęła pod ziemią, jakby mnie świat nie dotyczył."

..A ja? Od dłuższego czasu, rzeczywistość moja mocno, zawężyła się do rozmiarów, obejmujących jedynie moją i otaczającą mnie sztukę.. Już za dwa tygodnie odbędzie się nasza wystawa - a tym samym zakończenie roku, który był spełnieniem moich głębokich marzeń. Trudno uwierzyć, iż minął już niemalże rok! Był to niewątpliwie czas, który leczył i wzbogacał moją duszę niejednokrotnie i choć często moje prace pozostawiały wiele do życzenia, zawsze budziły we mnie poczucie spełniającej się szczęśliwości, choćby z samego faktu tworzenia.
Mój końcowy projekt dobiega końca i muszę Wam się przyznać, iż dziś zdałam sobie dramatycznie sprawę, iż pozostał mi zaledwie tydzień, aby dokończyć to wszystko co chciałabym pokazać 2 czerwca. Pozostało mi jeszcze dokończenie pracy ostatecznej, jednak szczęśliwie udało mi się dziś wykonać większą część pracy, choć o poranku nie wyglądało to tak różowo..
Moja obecność na wszystkich ,moich blogach strasznie ubolała ostatnimi czasy, ale już za dwa tygodnie zajmę się nadrabianiem zaległości.. a i wówczas chętnie podzielę się z Wami wrażeniami z naszej wystawy - zarówno słownej, jak udokumentowanej fotograficznie.
Czeka mnie również praca nad zdjęciami, między innymi wykonanych podczas przesympatycznej  wizyty Oli (Szkatułka z wyobraźnią), którą część z Was na pewno zna - ja miałam ogromną przyjemność spędzić z Olą kilka dni - było to cudowne oderwanie się od codziennych spraw - zupełnie, jakbym to ja sama wybrała się w podróż, której przyznam brakuje mi bardzo.. 
Dziś jednak chciałabym podzielić się z Wami kilkoma kadrami, które zrobiłam dwa tygodnie temu, podczas wspólnego spaceru z Laurą.





A już na sam koniec - kilka myśli, zrodzonych po obejrzeniu filmu "Pina", który niedawno obejrzałam w Edinburghskim Filmhous - poczułam się jakbym mentalnie wróciła do czasów, kiedy mieszkałam w Poznaniu, kiedy to regularnie odwiedzałam kino Malta.. do czasów, kiedy wraz z moją Lucynką każdego tygodnia uczestniczyłyśmy w studenckich DKF-ach. Ilość filmów jakie wówczas obejrzałam była pokaźna, ale też niewątpliwie nadrobiłam wszystkie zaległości z minionych lat.  
Zatem Pina...
..Pina.. Jej świat przedziera się przez kolejne zwoje umysłu, docierając do najskrytszych zaułków, zakurzonych zwyczajnością i obojętnością.. niechęcią zagłębiania się w niecodzienność, zabarwioną niedoskonałością, w codzienność zatartą przez zwyczajne postrzeganie rzeczy niezwykłych.. dociera do granic duszy ocierając ją  zamaszystym ruchem niewypowiedzianymi  uczuciami.. ból, miłość, strach i trwoga.. siła i przenikająca głębokie pokłady duszy, wiara w to co wydaje się niemożliwe..
Film, który zapiera dech w piersiach, film, który dociera do najskrytszych przestrzeni naszych serc i dusz.. wzrusza i przyspiesza oddech..


Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie, życząc wiele słońca!

LinkWithin

Related Posts Widget for Blogs by LinkWithin