wtorek, 13 sierpnia 2013

Dookola Tre Cime di Lavaredo..czesc pierwsza.


...o poranku, wsiedliśmy do malego busa, który za jedyne 4 Euro (oplata za prywatny samochód, wynosi 20 Euro),  zawiózł nas na górę, skąd wyruszyliśmy szlakiem dookoła Tre Cime - dla mnie osobiście jedne z najciekawszych i interesujących formacji skalnych, jakie do tej pory widziałam.
Zauroczyły mnie na zdjęciach Damiana, krótko po naszym poznaniu i choc byliśmy tak blisko 14 lat temu, dopiero teraz miałam okazje podziwiać je, z każdej możliwej strony..a to dzięki naszej długiej (10 godzinnej) wędrówce. Zresztą następnego dnia, pomimo, iz wybraliśmy szlak prowadzący w przeciwnym kierunku, Tre Cimy nadal nam towarzyszyły, a ja nadal mogłam je podziwiać z daleka. Choc, przyznam, iz największe wrażenie robią od strony północnej.
Wyglądają jak 3 stateczne pingwiny. :)
..po prostu piękne!

Zresztą, sami zobaczcie...
 



Piękne jednak są cale Dolomity...
Zapierają dech w piersiach..
Wzbudzają szacunek i respekt..
Emanują mistyką..
powodują poczucie całkowitego zatracenia..
pomimo napływającego lęku a chwilami i grozy..
nade wszystko jednak, zachwycają..



..niedzielne przygotowania do mszy sw. u podnóża Tre Cime..













 
Widok ze szczytu Monte Paterno, na który prowadza mniej więcej od polowy ferraty, jednakże trudnosc ich przejścia nie nalezy raczej do kategorii trudnych - tuz pod szczytem spotkaliśmy grupę mlodziezy..nastolatków, którzy pomimo, tego iz wolno, jednak bez większych problemów zdobyli szczyt.. a warto! Widoki przepiękne!

Z tego miejsca, slę serdeczne pozdrowienia..zapraszając wkrótce na dalszy ciąg wędrówki...

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Up and away...

"Rozejrzyj się wokól siebie!
Swiat jest pelen rzeczy do zbadania.
Swiat, który poznałem w Wietnamie, Kambodży, w Chinach, juz nie istnieje.
Ale jest inny swiat, otwarty dla każdego,
kto chce go odkryć."
- Tiziano Terzani
 

Pierwszym celem naszej podróży, byl Damiana kurs paralotniowy.. i ja skorzystałam, odbywając, co prawda z pilotem, ale równie piękny kolejny lot podniebny.. a kiedy kurs dobiegl końca, podązylismy w dalszą drogę - odkrywając Dolomity..(głównie ja, bowiem w sercu Dolomitów,  byłam po raz pierwszy).
Zanim jednak tam dotarliśmy, mijaliśmy niewielkie miejscowości, domki udekorowane kwiatami..
góry stopniowo rosnące i przeistaczające się w coraz ciekawsze formacje skalne.. pięknie i malowniczo..zdaje sobie sprawę z tego, iz zdjęcia moje nie oddają w pelni tych cudownych przestrzeni.. jednak mimo wszystko, kilka kadrów.. przedsmak zapierających dech w piersiach Dolomitów..








 
Po kilku godzinnej podróży, dotarliśmy do maleńkiej miejscowości Misurina, która stala się naszą pierwszą bazą w Dolomitach. Podczas calej drogi, każdego niemalże dnia spaliśmy na innym campingu (wyjatkiem byla noc spedzona na parkingu pod gwieździstym niebem,  na plazy oraz jedna noc, którą spedzilismy w schronisku). Musze przyznać, iz odwiedzane przez nas campingi bywały bardzo rozne..począwszy od zupełnie normalnych, po strasznie zatłoczone, jak i zaslugujace na miano okropnych! które to wybieraliśmy tylko w ostatecznosci i absolutnej konieczności.. po przepięknie polozone, zadbane i dopieszczone w każdym calu..
stwierdziliśmy, iz moglibyśmy rozpocząc pisanie przewodnika po campingach Francji i Wloch.. : )
 
Ten na którym zatrzymaliśmy się u kresu naszej drogi prowadzącej w Dolomity, otoczony byl lasem oraz wylaniającymi się zza chmur szczytami..
 


..a poniżej, pięc minut od campingu, maleńka miejscowosc z jeziorkiem oraz kilkoma hotelami, restauracjami.. wyciągiem (wersja dla mniej chątnych wędrowania, jednak pragnących posmakowania wnętrza dolomitów).




Sympatyczny spacer dookoła jeziorka, zakonczylismy pyszną kolacją serową, popijana włoskim winem.. w akompaniamencie niezmiennie towarzyszących nam cykad..


Dobrej nocy Wam zyczę!

niedziela, 4 sierpnia 2013

Daleko i blisko od Ziemi...czyli wakacyjny mix.

"Czulem sie, jakby ich soki i moja krew, mój oddech, jakby to wszystko
bylo jednym i tym samym,
a ja
bylem czescia tego wszystkiego."
- Tiziano Terzani
 
 
09.07.2013 Bassano
 
Jestem w kraju Tiziano Terzaniego.. Wlochy upalne, z wszechobecnym śpiewem ptaków..
Gronko po gronku zjadam soczyste, napełnione słoncem winogrona - jakze prawdziwie smakują!
Wszystko tak intensywne.. rozgwierzdzone niebo, niczym z obrazu Van Gogha.. Upał, który obezwładnia.. natomiast woda w pobliskiej rzece, wręcz boleśnie zimna.
(..)
..czytam kolejna ksiazke Tiziana.. Jego słowa przenikają moje wnętrze, odkrywając wszystko to, o czym staramy się zagłuszyc nasza codziennoscia..
 
"..czułem jakby był ze mna. W tamtej chwili ozył. Mam nadzieje, ze za piecdziesiat, sto lat, ktos przypadkiem znajdzie moja ksiazke w 'remainders' albo w jakiejś starej bibliotece i zacznie czytac. A wtedy byc moze dozna w tym kraju podobnych uczuć, jakie były moim udziałem. W takiej chwili na jeden moment odżyje w Wieczności." (Tiziano)
 
..nie mineło jeszcze 100 lat, jednak dzis i każdego dnia, kiedy zanurzam się w slowa T. w moim sercu rozposciera się przestrzeń, która zaczyna wypelniac wiecznosc...


20.07.13 Poludniowa Francja

..moje czytanie przerywane wieloma wydarzeniami ostatecznie dobiega końca..na plazy nieopodal Saint-Tropez...

"Cos się kończy, ale pociesza mnie to, ze rozpocznie znowu. (..)
..zadnego mazania, zadnego płaczu. Przeciwnie, pośmiejcie się, bo on tak dobrze się bawił. Czy to nie piękne?" (Tiziano)

..z moich oczu jednak popłyneły łzy.. okoliczności w jakich spedziłam czytając Jego ostatnia ksiazke (koniec jest moim początkiem), sprawiły, iz poczułam się czescia Jego zycia..
Tiziano powtarzał, aby nie płakac po Jego odejściu, a ja mimo wszystko ronię lzy..
W końcu zamykam ksiazke, podnoszę oczy, cicho spogladajac w błyszace w słoncu morze.. nagle zamarłam.. przez sekundę musiałam zastanowić się, czy moja imaginacja rzeczywiście spawiła, iz widzę to czego nikt inny nie zobaczy.. musiałam zapytać Damiana, czy i on to widzi? Nieopodal brzegu, z wody wynurzył się starszy mezczyzna, szalenie podobny do Tiziana jakiego widzimy na zdjęciu tuz pod koniec Jego zycia.. Damian rowniez stwierdził, iz podobienstwo jest zadziwiające..
..po chwili ów mezczyzna odwrocił się, po czym odpłynał jakze rzadko widzianym przeze mnie stylem - delfinem, tudzież motylkiem.. zadziwiające.. na mej twarzy pojawił się usmiech.
Zupełnie, jakby Tiziano chciał przypomniec mi o smiechu.. o chwili, która trwa teraz i daje poczucie szczecia..
Zycie toczy się dalej, a Ci o ktorych pamietamy, nadal sa wsrod nas...
















 


"Zatrzymaj się i pozwol, zeby ogarneło cie uczucie cudownosci.
To własnie chce ci powiedziec o spokoju. Czujesz spokój wobec tych gór.
Posłuchaj kwadrans ciszy, usłyszysz ja.
Posłuchaj ciszy!"
- Tiziano Terzani
 
Pozdrawiam Serdecznie wszystkich nadal tutaj zagladajacych!
 

LinkWithin

Related Posts Widget for Blogs by LinkWithin