piątek, 15 lutego 2013

Lost in Venice..

"As many times as I went out was as many times as I got lost.
But I was never lost.
I was always somewhere in Venice"
- Tessa Kiros

 
Wenecja to obszerny labirynt, w którym nie trudno zagubić się np: w poszukiwaniu wybranej galerii, tudzież innego konkretnego miejsca..można oczywiście pozwolić aby prowadził nas tzw. przypadek spacerując pomiędzy labiryntem uliczek,  ciesząc oczy i duszę wyłaniającymi się zza kolejnym zakrętem mostkami, pięknymi kamienicami, tudzież majestatecznymi budynkami kościelnymi.
Zagubić się jednak bardzo łatwo, ale jak napisała w swojej książce Tessa Kiros - tak naprawdę bez względu na to ile razy zagubimy się, zawsze jesteśmy w Wenecji!  (pięknie wydana książka przede wszystkim o potrawach, jakimi kusząco zaprasza nas Tessa do tego wyjątkowego miejsca..jednak piękne zdjęcia oraz krótkie myśli spisane podczas Jej pobytu w Wenecji emanują atmosferą, która niewątpliwie zachęca do podróży w tamte rejony... książkę otrzymałam w prezencie od Uny jeszcze na początku Grudnia. Przyznam, iż ta smakowita lektura przyczyniła się do tego, iż zaczęłam odliczać dni do wyjazdu, zdecydowanie znacznie szybciej.
Dziś pozostawiam Was z kolejną porcją zdjęć.. mam nadzieję, że pozytywnie pozwolicie zagubić się wraz ze mną pomiędzy rzeczywistoscią, a mistyką..
 


















 
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie!
 

niedziela, 10 lutego 2013

Kilka ujęć z Wenecji słońcem malowanej..

 
Nie było mnie zaledwie 6 dni, jednak mam wrażenie, iż minął długi miesiąc, przepełniony tysiącem wrażeń..
W Wenecji byłam 13 lat temu, podczas pierwszej wspólnej podróży z Damianem. Naszym celem wówczas były Dolomity, jednak odbyliśmy podróż, która zawiodła nas również, wówczas do spalonej słońcem stolicy Vivaldiego..
Tym razem słońce rozświetlało piękne kamienice, jednak chłód przenikał, chwilowo - zwłaszcza o poranku - boleśnie mrożąc moje dłonie... to jednak nie umniejszyło moich doznań, które za każdym rogiem, tego mistycznego labiryntu, docieraliśmy do głębin mojej duszy. Być może, nie każdy podziela moje emocje, ja jednak uwielbiam to miasto, zbudowane z połączonych ponad 100 wysp.. mniejszymi i większymi mostami. Kamienice tonące w pajęczynie wód, odbijające się w rozświetlonej promieniami słońca wodzie.. emanujące pięknem, dostojnością i dumą minionych czasów, ale też smutkiem, opuszczeniem.. magią, która zaskakuje, w chwilach, kiedy zagubieni pośród tak wielu uliczek, często jakże wąskich, docieramy do zaułka, który zapiera dech w piersi...poza tym galerie - to bogactwo, które warto dotknąć, poczuć, zatrzymać się na dłuższą chwilę, aby przenieść się choćby na moment w świat artystów, którzy tworzyli, a dzięki temu nadal są wśród nas, wprowadzając w świat, jakże nam odległy..
Tym razem, ponownie przyjechałam z grupą zaprzyjaźnionych studentów, projektujących kostiumy teatralne, w związku z czym podwójnie był to dla mnie cenny i wyjątkowy wyjazd.. ale o tym opowiem więcej kolejnym razem.. dziś zaledwie kilka zdjęć, które w pośpiechu wybrałam z pośród wielu, które zrobiłam.. Pozdrawiam Was serdecznie i życzę pięknego dnia, a sama uciekam do pracy...
 








 

niedziela, 3 lutego 2013

Wspomnienie białego piatku..


W końcu i w Szkocji spadło tyle śniegu, iż mogliśmy wybrać się poszusować odrobinę po białym śniegu.. :)
Było pięknie, choć wiało momentami straszliwie. Jednakże powiewy wiatru, odsłaniały co kilka minut przecudną panoramę.. jednocześnie plejada chmur malowała tak niepowtarzalne obrazy, iż nie byłam w stanie  oprzeć się aby fotografować to samo miejsce kilkakrotnie... mam nadzieję, ze Was nie zanudzą..

Miejsce, które tak gościnnie nas przyjeło, to Glenshee o którym kilkakrotnie już pisałam.. to najbliższy region narciarski, położony zaledwie 1,5 godziny od Edinburgha i pomimo, iż górki niewielkie, bardzo przyjemnie pozjeżdżać wraz z szalejącym wiatrem.. :)










..To co fajne szybko się kończy.. jednak droga powrotna dostarcza pięknych widoków..



Pozdrawiam Was cieplutko i pięknego dnia życzę!

LinkWithin

Related Posts Widget for Blogs by LinkWithin