Kiedy o świcie wyruszyłam dziś do pracy, noc ramionami swymi ciągle obejmowała, powolnie przebudzający się świat.. było ciemno i cicho.. zaledwie kilka światełek w okolicznych oknach, przełamywały granatową barwę poranka.. oraz trel rozkrzyczanych ptaków, radośnie witających nowy dzień.. poranek, pomimo poczucia nocy, powitał mnie z wyjątkową radością i entuzjazmem..
Dzień był długi i wypełniony przeróżnymi emocjami.. w każdej wolnej chwili z tęsknotą wyglądałam za okno, gdzie od czasu do czasu, po zielonej trawie biegały na zmianę to szare wiewiórki, innym razem małe, słodkie króliczki.. dziś niestety nie odwiedził nas lis, jednakże bywa, iż również on pojawia się w naszym parku.. za oknem kasztany spoglądają z tęsknotą, a po drugiej stronie ogrodu, kolorowe nasturcje, ciągle cieszą oko soczystą barwą pomarańczy, żółci i głębokiej czerwieni.. pomimo powoli rudziejących drzew, one nadal przypominają odchodzące lato.. dzisiaj zdałam sobie sprawę, iż niemalże rok temu, pożegnałam mego przyjaciela - Effie kojarzy mi się z lawendą i niezmierną dobrocią...z łzami, które płynęły z Jej oczu, kiedy i z moich one turlały się po policzkach, w dniach tych mniej przychylnych..ale też z oknem, bowiem przez długie lata to ono, było Jej niezastąpionym towarzyszem, niczym kalejdoskop zmieniających sie pór roku.
Dziś wieczorem, jedna z pacjentek objęła mnie tak mocno, iż miałam problem aby opuścić Jej ramiona. Jej uścisk był tak mocny, a jednocześnie łaknący ciepła, iż przywołał wspomnienia z dzieciństwa, kiedy to ciepłe ramiona moich rodziców, nieustannie obejmowały mnie z miłością.. one oczywiście nadal obejmują, kiedy tylko jest ku temu okazja, jednak w mojej głowie zrodził się obraz małej dziewczynki.. dziecka, którym prawdopodobnie każdy z nas bywa w różnych okresach życia, tęskniącym za ciepłem ramion tych, którzy nas kochają..a które z tęsknotą wygląda za okno, kiedy nie ma ich w pobliżu.. dzisiejszego wieczoru, musiałam obiecać ,iż jutro powrócę, aby w końcu zostać wyzwolonym z uścisku, jakim mnie obdarzyła Nancy.. za oknem noc zbliżała się coraz szybszym krokiem, aby uwieść mnie grafitem przeplatanym czerwienią..
W drodze powrotnej w rozlicznych domach, okna malowane kolorowym blaskiem, rozświetlały moją drogę.. kryjąc tajemnice każdego z domowników..
Lubię okna, zwłaszcza te w starych kamienicach. Lubię spoglądać na nie i wyobrażać sobie co kryją za zasłoną nocy..
Niedawno, spacerując ulicami miasta, jedno z okien niemalże uwiodło mnie swoją malowniczością, szczęśliwie mając przy sobie aparat, nie omieszkałam sfotograować go.. tymczasem inne zalotnie spoglądały, przywołując mój wzrok..
..w moim oknie nieustannie śledzę mieniące się na niebie światełko, przelatującego samolotu nad naszym domem.. niebawem drzewa przybiorą jesienne szaty, zupełnie jak te z wystawy, aby czarować i kokietować..
Dużo tych okien dziś u mnie.. zarówno w myślach, jak i słowie - wybaczcie, że tak często dziś używam tego słowa.
Noc już rozgościła się na dobre, czas najwyższy pozwolić aby sen objął mnie swymi ramionami.. zanim jednak to nastąpi, życzę Was dobrej nocy, pięknego poranka, który przerodzi się w cudowny dzień!
Dziękuję Wam za pozostawione komentarze - Wasze słowa zawsze są dla mnie darem!
Pomimo, tego, iż ja sama bywam tutaj zatrważająco rzadko - Wasza obecność zawsze mnie raduje, sprawiając, iż uśmiech pojawia się na mojej twarzy.. zawsze.. dziękuję Wam!!!
























