Szkocja pożegnała letnie klimaty, o czym świadczą choćby coraz silniejsze, chłodne wiatry szargające czupryny drzew.. i choć słońce często rozświetla świat jasnymi promieniami, w powietrzu odczuwa się jesienne podmuchy..
Moje azjatyckie wędrowanie, nadal przywołuje ciepłe, pełne żaru wspomnienia, dziś jednak zabieram Was na krótki spacer po okolicach Edinburgha - Pentlandy, to miejsce w które zabierałam Was niejednokrotnie.. choć nie wracam tam już tak często, jak bywało to przed kilkoma laty.. tym niemniej, spacery tamtejsze zawsze sprawiają mi ogromną przyjemność - zwłaszcza kiedy jesień zaczyna przyodziewać kolorowe szaty..
... Ogromne połacie wrzosów, wszechobecna cisza..oraz beztrosko spacerujące owce.
Tym razem niestety nie było moich ulubionych długowłosych "Hamiszów", jednak dokonałam odkrycia na miarę wielkiego odkrywcy ; )
...
Pentlandy to duża przestrzeń, z wieloma dróżkami.. tym razem skręciliśmy w jedną ze ścieżek, którą szliśmy całe wieki temu (a właściwie wracaliśmy, po kilkugodzinnym wędrowaniu wraz z szalejącym wówczas, również jesiennym wiatrem).
Nie jestem pewna czy to za sprawą właśnie owego wiatru, czy też zwykłego zmęczenia - zarówno ja, jak i Damian nie zauważyliśmy (nie usłyszeliśmy), ukrytego w zaroślach wodospadu.. to niemalże jak odkrycie Angkor w otchłaniach dżunglii! ;)
Oczywiście, to żart, jednakże wodospad rzeczywiście ukrywa się za zieloną gęstwiną drzew i krzewów i jedynie charakterystyczny dźwięk zwrócił moją uwagę.. kiedy przystanęłam aby przez chwilę wsłuchać się w dobiegające z oddali odgłosy, dostrzegałam skrawki spienionej wody, opadającej z wysoka..
Przesymapatyczna niespodzianka..
A na zakończenie, dumnie stojący ptasi dżentelmen..
Niewiele mam czasu na pisanie oraz generalne bycie obecnym w wirtualnej przestrzeni (w 3 dni po powrocie z Azji, rozpoczęłam kolejny rok w collegu - od samego początku czekało mnie dużo pracy, poza tym czas spędzony w szpitalu.. dni wolnych mam jak na lekarstwo - środa, to dzień kiedy mogę wykorzystać na wędrówki, galerie oraz spotkania ze znajomymi.. pisanie postów oraz dodatkową pracę w sketchbooku), dlatego wybaczcie jeśli odwiedzam Was tak bardzo rzadko, nie wspominając o pozostawianiu komentarzy - dlatego też, tym bardziej cieszy mnie fakt, iż zaglądacie do mnie, czekacie na dalsze moje wspomnienia, czasem pozostawiacie ciepłe słowa.. wszystko, to sprawia, iż nadal tutaj powracam, choć często z dużymi przerwami..
Poza tym, wczoraj odczytałam wiadomość od Ilony - która, to obdarzyłam mnie wyróżnieniem.. Ilono - dziękuję Ci serdecznie, jednak proszę wybacz, złamię obowiązujące zasady - przesyłam je dalej w kierunku wszystkich, którzy tutaj zaglądają : ) ..a słów kilka o mnie ??
Jeśli zaglądacie tutaj czasem, wiecie jaką jestem marzycielką, wędrującym przez świat (niestety z przerwami) nomadem...
Tęsknię nie tylko za miejscami, które dotknęły mej duszy.. ale przede wszystkim za osobami, które pojawiły się choćby na krótką chwilę w moim życiu, sprawiając, iż na zawsze już są w wielu komnatach mego serca, przywołując łzy wzruszenia, ale przede wszystkim uśmiech na twarzy...
Tym krótkim akcentem raz jeszcze dziękuję za wyróżnienie - choć zawsze ogromnym wyróżnieniem dla mnie, jest Wasza obecność tutaj - jednym małym zakątku spośród miliona istniejących blogów... Dziękuję Wam bardzo!!!
Pozdrawiam serdecznie, miłego dnia życząc. : )