Jest wszędzie tam gdzie serce unosi swe skrzydła w tęsknocie, spragnionej poczucia niezwykłości..
Pojawia się niespodziewanie.. po nagłej zatrważającej wichurze - tak było dziś, kiedy podczas spaceru do ogrodu botanicznego, niebo spowiły czarne chmury..
W ostatniej chwili udało nam się schronić w nowo - wybudowanym budynku zapraszającym w progi krainy pięknych roślin.. starych drzew.. alejek pachnących świerkiem..
Niespodziewana ulewa, przerodziła się w zawieję śnieżną, która skutecznie zatrzymała nas na dłuższy czas w ciepłym wnętrzu - który oprócz restauracji oraz sklepu, został wyposażony w ciekawe wystawy, krótki film z pięknym przesłaniem refleksyjnym.. jak i mały zakątek przeznaczony dla dzieci, które wraz z prowadzącym mogą przygotować własnoręcznie małe upominki, wykorzystując dary przyrody..
Bardzo sympatyczne miejsce!
Kiedy nawałnica ucichła - delikatnie opadające płatki śniegu radośnie wirowały w powietrzu - a takie przeobrażenie było jedynie zachętą do odbycia spaceru wśród tutejszych drzew..
Spacer nie był długi, jednak piękny.. magiczny!
Wspominałam już o braku czasu braku spokojnej zadumy... wiem, że nie mi jednej ale przyznam, iż brakowało mi już tej niespiesznej przestrzeni.. ciągle jeszcze dużo do zrobienia przede mną, ale nie spieszę się zbytnio..
Od tygodnia cieszymy się wspólnym byciem razem z Damiana mamą - czas mija wolniej, spokojniej...
Byłyśmy znów na tradycyjnych zakupach :) po naszych ulubionych charity shops.. gdzie i tym razem udało nam się wyszukać kilka perełek..
Zdradzę Wam tylko, iż dopuściłam się małego szaleństwa i zakupiłam nawet dwa piękne krzesła (dla mnie piękne!! Damian zdecydowanie nie podziela mego zachwytu, jednak ostatecznie.. być może w obawie przed moim posępnym milczeniem - stwierdził, że skoro tak bardzo chcę - mogę je zakupić!) Krzesła jak dla mnie są cudowne i idealnie komponują się do naszego salonu, wymagają tylko zmiany obicia siedzenia, które z łatwością mogę dokonać :)
Niedawno zostałam zaproszona na przedświąteczny wieczór do moich znajomych - chcąc przygotować choć maleńki podarek, pomyślałam, iż wino oraz paczuszka słodkości będzie bardzo małym, ale przyjemnym drobiazgiem.. wino udekorowałam podobnie jak kiedyś, tym razem jednak w szatę świąteczną.. gałązka z modrzewiowymi szyszkami, plasterek pomarańczy, cynamon.. oraz tradycyjny bluszcz.. efekt końcowy wyjątkowo uroczy :)
..Wieczorami, kiedy nadrabiamy zaległości filmowe - delektujemy się moimi nalewkami.. udało mi się zrobić tylko dwie - ale zarówno, jedna jak i druga - pychotka!
Życzę Wam pięknego, słonecznego tygodnia,
który zaprowadzi nas prosto w ramiona zbliżających się świąt!




