sobota, 19 grudnia 2009

Przedsmak świąt...

Piękno roztacza swe uroki niemalże za każdym zakrętem...
Jest wszędzie tam gdzie serce unosi swe skrzydła w tęsknocie, spragnionej poczucia niezwykłości..
Pojawia się niespodziewanie.. po nagłej zatrważającej wichurze - tak było dziś, kiedy podczas spaceru do ogrodu botanicznego, niebo spowiły czarne chmury..
W ostatniej chwili udało nam się schronić w nowo - wybudowanym budynku zapraszającym w progi krainy pięknych roślin.. starych drzew.. alejek pachnących świerkiem..
Niespodziewana ulewa, przerodziła się w zawieję śnieżną, która skutecznie zatrzymała nas na dłuższy czas w ciepłym wnętrzu - który oprócz restauracji oraz sklepu, został wyposażony w ciekawe wystawy, krótki film z pięknym przesłaniem refleksyjnym.. jak i mały zakątek przeznaczony dla dzieci, które wraz z prowadzącym mogą przygotować własnoręcznie małe upominki, wykorzystując dary przyrody..
Bardzo sympatyczne miejsce!
Kiedy nawałnica ucichła - delikatnie opadające płatki śniegu radośnie wirowały w powietrzu - a takie przeobrażenie było jedynie zachętą do odbycia spaceru wśród tutejszych drzew..
Spacer nie był długi, jednak piękny.. magiczny!

Takie śnieżne pejzaże nie często goszczą w Edinburghu - tym bardziej napełniają rodością..



Wspominałam już o braku czasu braku spokojnej zadumy... wiem, że nie mi jednej ale przyznam, iż brakowało mi już tej niespiesznej przestrzeni.. ciągle jeszcze dużo do zrobienia przede mną, ale nie spieszę się zbytnio..


Od tygodnia cieszymy się wspólnym byciem razem z Damiana mamą - czas mija wolniej, spokojniej...
Byłyśmy znów na tradycyjnych zakupach :) po naszych ulubionych charity shops.. gdzie i tym razem udało nam się wyszukać kilka perełek..
Zdradzę Wam tylko, iż dopuściłam się małego szaleństwa i zakupiłam nawet dwa piękne krzesła (dla mnie piękne!! Damian zdecydowanie nie podziela mego zachwytu, jednak ostatecznie.. być może w obawie przed moim posępnym milczeniem - stwierdził, że skoro tak bardzo chcę - mogę je zakupić!) Krzesła jak dla mnie są cudowne i idealnie komponują się do naszego salonu, wymagają tylko zmiany obicia siedzenia, które z łatwością mogę dokonać :)

Niedawno zostałam zaproszona na przedświąteczny wieczór do moich znajomych - chcąc przygotować choć maleńki podarek, pomyślałam, iż wino oraz paczuszka słodkości będzie bardzo małym, ale przyjemnym drobiazgiem.. wino udekorowałam podobnie jak kiedyś, tym razem jednak w szatę świąteczną.. gałązka z modrzewiowymi szyszkami, plasterek pomarańczy, cynamon.. oraz tradycyjny bluszcz.. efekt końcowy wyjątkowo uroczy :)



..Wieczorami, kiedy nadrabiamy zaległości filmowe - delektujemy się moimi nalewkami.. udało mi się zrobić tylko dwie - ale zarówno, jedna jak i druga - pychotka!



Dla chętnych podaję recepturę powyższego likieru!
Likier z bakalii!
100g: rodzynek, suszonych śliwek, fig, suszonych gruszek, suszonych moreli , jabłek
1 łyżka posiekanych orzechów włoskich
2 szklanki rumu
1/2 szklanki wódki
1/2 szklanki koniaku
Bakalie umyć, osuszyć i ułożyć w dużym słoju warstwami, każdą przesypując orzechami oraz rodzynkami i skrapiając wódką oraz koniakiem. Zalać rumem, szczelnie zakorkować i odstawić w chłodne, ciemne miejsce na co najmniej 2 miesiące. Po tym czasie zlać z owoców płyn, przesączyć przez gęste sito.. przelać do butelek, zakorkować po czym odstawić na minimum miesiąc.



Wypieki świąteczne przede mną.. jednak kilka dni temu gościłam moich szkockich przyjaciół, a z tej okazji upiekłam szybki piernik wylewany..
Dawno go nie robiłam i przyznaję, iż miło zaskoczył mnie swoim smakiem :)
Polecam!
Piernik Wylewany!
3 szkl mąki
1/2 kostki margaryny lub masła
2 jajka
słoiczek dżemu (ja skorzystałam z pysznego porzeczkowego mojej mamy!)
Duże opakowanie przyprawy do pierników
3 łyżeczki sody
2 łyżeczki kakao
szklanka mleka
Margarynę, jajka i cukier ucieramy bardzo dokładnie. Następnie mieszamy mąkę, przyprawy do pierników, sodę oraz kakao, po czym dodajemy do utartej margaryny. Mieszając dolewamy mleko. Ostatecznie do masy dodajemy dżem.
Ciasto ucieramy raz jeszcze dokładnie i z radością w sercu :)
Wylane na blaszkę, pieczemy około godzinę.
Upieczone, polewamy smakowitą czekoladową polewą... gorzką czekoladę zazwyczaj mieszam ze śmietaną kremówką, ucieram do momentu zagotowania, aż powstanie gęsta, aksamitna polewa..
Naprawdę pyszna!

...Piękno przeplatane bólem...
Mamy jednak siebie i razem możemy przetrwać wszelkie trudności..
Bardzo lubię ten utwór.. wczorajszego wieczoru, przez kilka minut moje serce zamarło w okrutnym bólu strachu.. strachu przed utratą kogoś bardzo bliskiego - był to tylko nieszczęśliwy zbieg okoliczności, ale bardzo skutecznie, po raz kolejny uświadomił mi jak łatwo możemy utracić tych których kochamy..
Kochajmy póki czas!!!




Życzę Wam pięknego, słonecznego tygodnia,

który zaprowadzi nas prosto w ramiona zbliżających się świąt!

środa, 16 grudnia 2009

Wyróżnienia...

Zbliżają się święta a wraz z nimi czas niespodzianek, którymi dziś chciałabym Was obdarzyć :)
Przez ostatnie dwa tygodnie ekstremalnie brakowało mi czasu na chwile spokojnego zatrzymania - a ponieważ zostałam obdarzona przez Was przesympatycznymi darami jakimi są Wasze wyróżnienia - każdego dnia zbierałam się aby przekazać je dalej... i nic, tylko sił mi na to brakowało :(


Dziś odzyskawszy siły witalne, postanowiłam nadrobić choćby w małym stopniu moje zaległości...

Od
Agi, która zatrzymuje bajeczne, niepowtarzalne chwile w swoim mistrzowskim kadrze - otrzymałam wyróżnienie Best Blog Award, które z ogromną przyjemnością przekazuję....

-
Magdalenie z Color Sepia

-
Magodzie z Chaty Magoda

-
Asi z Green Canoe

-
Elisse z Utkane z marzeń

-
Alicji z Arte Ego

-
Kasandrze z Mój Dom - Moja Ostoja

-
Jolannie z Między ziemią a niebem





Kolejną niespodziankę otrzymałam od Apuni, do której trafiłam dzięki wyróżnieniu, jakim mnie obdarzyła - a która zafascynowała mnie swoją kreatywnością i bardzo interesującą twórczością!

Ten kolejny prezent, przekazuję:

- Adze z AGAW. Blog

- Nettice z Nostalgią w tle

- Icie z Jagodowego zagajnika

- Szkatułce z Wyobraźnią

- llooce z Marzę, więc jestem




..Różaną niespodzianką obdarowała mnie Szkatułka z Wyobraźnią - moja podróżnicza pokrewna dusza - tworząca piękne małe cudeńka...

-
Bloga Niedzielnego
-
Anny M. z Image
-
Anny z FotoŚwiat
-
Matyldy z Sekretnika Matyldy
-
Labarnerie z Mojego Wygnanka
-
Jadze z Domu u Jagi





Od
Basi, którą również poznałam dzięki otrzymanemu wyróżnieniu, a która tworzy piękne hafciane piękności...


-
Mili z Domilkowego domku
- Kropelce z Miejsca dla Kropelki
- Apuni
- Alizee z Domu Alizee
-
Kamili z Floralnych przeobrażeń
- Penelopy z Atelier Penelopy

Dziewczyny - baaaaardzoooooo dziękuję Wam za Wasze uznanie - jest mi przeogromnie miło, a każde serdeczne słowo przesyłane w moją stronę - rozgrzewa moje serce!!!



...Dzisiejszego ranka, spadł piękny srebrzysty śnieg - prawdziwa zawieja... niestety rozgrzana ziemia, w mgnieniu oka roztapiała białe płatki opadającego z nieba puchu..
W przypływie tęsknoty za śnieżnym pejzażem... piękna pieśń wigilijna dla Was moi drodzy goście!!!!

;

Dziękuję raz jeszcze i życzę Wam pięknego dnia!!!


czwartek, 10 grudnia 2009

Przedświąteczne przeobrażenia, część III...

Wraz z końcem moich wolnych dni nadchodzi koniec świątecznych przeobrażeń.. w mojej głowie jeszcze wiele pomysłów, ale realizacja ich jest niestety niemożliwa w dni kiedy chodzę do pracy :(

Całą środę czyściliśmy, dekorowaliśmy, zawieszaliśmy ramy, świąteczne wieńce i zawieszki - ku naszej radości w końcu zapanował ład! :)
Zrobiło się naprawdę świątecznie, pachnąco i miło..

Przyznam, iż ostatni etap naszego małego remontu, był bardzo sympatyczny - wykańczanie i dekorowanie zawsze sprawia mi ogromną frajdę a i tym razem nie było inaczej :)

...aczkolwiek cieszę się, iż jest już koniec!!
Przemiłe uczucie, kiedy w ciszy zasiadamy na kanapie wraz z ciepłą herbatą.. przyglądając się płynącym po niebie podniebnym ptakom mknącym ku nieznanej nam rzeczywistości.. która niezmiennie czeka na nas wraz z obietnicą odkrycia cząstki tajemnicy świata...



Nasza sypialnia w nowej szacie - odkąd Damian przystał na pomysł pomalowania jednej ze ścian w naszym korytarzu - w mojej głowie zaświtał pomysł aby podobnie pomalować ścianę w sypialni :)

Uwielbiam ten kolor - marokańska czerwień, dodaje mi moc i nieokreśloną siłę.. nastraja energetycznie, a wieczory stają się bardziej przytulne.. oczyma wyobraźni przenoszę się w kraje palone gorącym słońcem...

Ze względu na zbliżające się święta - również i tutaj zagościły szyszki i anioły.. na ścianie zawisł szyszkowy wieniec, a na miejscu dzwonów - szyszkowa girlanda.. moja miłość i niegasnący zachwyt szyszkami panoszy się w wielu kątach naszego mieszkania o tej porze roku - ale czyż można oprzeć się ich magicznemu urokowi??

..Ja niestety nie potrafię...

W końcu zamieniliśmy ramy ze zdjęciami - małe przywędrowały do sypialni, a duże powędrowały do salonu..


Ostatnim razem wspominałam o moich reniferkach - girlanda w roli głównej właśnie z nimi, zawisła na jednym z okien..






Nasza przystań odmłodniała :)
W prawdziwie świątecznym nastroju czekamy na ten szczególny czas... dziś jednak zupełnie nie świątecznie przygotowałam zupę kalafiorową z serem cheddar, którego tutaj w Szkocji jest pod dostatkiem (rzekłabym od wyboru do koloru!!)... zmarznięci po odbytym spacerze, z przyjemnością delektowaliśmy się jej wyjątkowym smakiem :)
Pomysł na zrobienie jej zaczerpnęłam od Liski z White Plate
Naprawdę pyszna - polecam!!


Pozdrawiam Was serdecznie życząc pięknych snów!!




LinkWithin

Related Posts Widget for Blogs by LinkWithin