piątek, 7 października 2011

Human Planet..

"Human Planet is series of stories about how humans
struggle to make  a living in virtually every habitat to be found
in the world.."
- Brian Leith


Od czasów internetu, świat zdaje się skurczył, otworzyły się bramy, które pozwalają nam dotrzeć w miejsca o których możemy jedynie marzyć.. jeśli marzymy tak intensywnie, a nasze pragnienia przezwyciężają nasze ograniczenia, możemy spakować plecak i podążać tam, gdzie serce dotarło znacznie wcześniej... Prawdą jednak jest, iż nie każdy z nas może pozwolić sobie na podróże, wyprawy, o których nigdy się nie zapomina.. dlatego pewnie tak chętnie czytamy książki i pozwalamy się wieść przez świat, tym, którzy mieli taką sposobność aby dotrzeć w miejsca, o których nawet nie śniliśmy..
Trudno czasem sobie wyobrazić, jak bardzo ciężkie może być życie w miejscach takich jak pustynia, czy wysokie góry Himalajów, gdzie małe dzieci, aby dotrzeć do szkoły, muszą pokonać kilkadziesiąt kilometrów po oblodzonej rzece, która w chwili pęknięcia lodu, staje się śmiertelnym zagrożeniem.. a noce spędzone w ciemnych grotach, ocieplonych jedynie nielicznym opałem, który udało się zebrać podczas tej siermiężnej drogi, są jedyną kryjówką przez zimnem, jaki towarzyszy ciemnym nocom.. 
Czasem zastanawiam się, czy można porównywać ciężar i trud z jakim zmaga się człowiek, w różnych zakątkach świata, aby przeżyć godnie lub.. jakkolwiek swoje życie.. aby po prostu przeżyć!!
Nie odwiedziłam tylu krajów ile pragnęłaby tego moja tułacza dusza, jednak widziałam wystarczająco, aby poczuć choć przez krótką chwilę, zarówno życie człowieka żyjącego tuż obok mnie, jak i tych, z odległych rzeczywistości.. oczywiście zobaczyłam zaledwie namiastkę świata, który pomimo wielu niebezpieczeństw, intryguje, zachwyca i woła o to aby go odkryć.. poczuć to co czują Jego mieszkańcy...
Właśnie tego doświadczyłam przez krótką, a jednak wydającą się niekończącą się chwilę, wczorajszego wieczoru, dzięki świetnemu fotografowi Timothy Allen, z którym odbyło się spotkanie na Edinburghskim Uniwersytecie. Polecam gorąco odwiedzenie Jego strony z fantastycznymi zdjęciami!  Mając to szczęście, iż mogłam nie tylko obejrzeć Jego zdjęcia, ale też  i wysłuchać historii ludzi, których Timothy miał sposobność spotkać podczas rozlicznych podróży, i ja zawędrowałam w miejsca, o których dotąd nie słyszałam, lub tych do których od kilku już lat pragnę dotrzeć..

Timothy Allen był oficjalnym fotografem biorącym udział w projekcie, jaki realizowany był przez BBC pt: Human Planet. Ta niezwykła realizacja, to podróż po 40 krajach świata, po zakątkach, w których życie wydaje się ekstremalnie trudne, a jednocześnie niezwykłe i porażające.
Począwszy od miast, poprzez niekończące się pustynie, dżungle oraz rozległe obszary górzystej Mongolii, tudzież przepiękne Filipińskie plaże, poznajemy zwykłe, ale jednocześnie jakże niezwykłe życie tamtejszych mieszkańców.
Fascynującym zdaje się fakt, jak bardzo potrafimy przystosować się, aby przeżyć w miejscach teoretycznie niemożliwych do przeżycia.

Niemalże dwie godziny z zapartym tchem słuchałam opowieści z  fascynujących zakątków naszego globu, a po spotkaniu zamieniwszy kilka zdań z Timothym, nie mogłam oprzeć się pokusie, aby zakupić album będący zapisem zarówno w obrazie, jak i słowie z tej niezwykłej wędrówki przez świat człowieka, będącego niezłomną częścią wszechświata.
W mojej głowie zrodziła się nowa lista miejsc, do których pragnęłabym dotrzeć.. nic to nowego, a jednak wiem na pewno, iż dałabym wiele, aby móc odbyć treking w odległym Ladakh, położonym w wysokich partiach gór pomiędzy pasmem Himalajów a górami Karakorum.

Tych miejsc, jednak jest znacznie więcej.. jak Mongolia, czy Mali, Nowa Gwinea.. marzenia, pragnienia.. wszytko przed nami.. 

Ja tymczasem wracając do mojej jesiennej rzeczywistości, zanurzam się w barwach ciepłych rudości i słonecznych żółci oraz pomarańczy..



Odkąd rozpoczęłam szkołę, każdą niemalże chwilę spędzam na dzierganiu, rysowaniu oraz eksperymentowaniu w tzw tworzeniu : ) Moim niezawodnym towarzyszem jest Mocca, która uwielbia wręcz wylegiwać się na każdej z moich prac, niefortunnie położonych na kanapie lub gdziekolwiek, gdzie moje kocie zdoła dotrzeć.
Kiedy wróciłam wczoraj z zajęć, położyłam rozpoczęte prace na kanapie, co oczywiście było idealnym rozwiązaniem dla Mocci :) Musielibyście widzieć jej zabawny skok, a następnie przymilne oswajanie powierzchni.. Nie wiem jak Wasze kocięta, jednak  Mocca uwielbia wręcz pozować, dawno nie robiłam jej zdjęć, jednak wczoraj była tak pocieszna, iż nie omieszkałam pstryknąć kilku ujęć.. 





Na zakończenie, zachęcam  Was jeszcze raz do odwiedzenia strony Timothiego oraz na krótki film będący zapowiedzią wspomnianej przeze mnie serii "Human Planet"!

..photo by Timothy Allen


Pięknego dnia Wam życzę!

niedziela, 2 października 2011

Barwy jesieni..

"Rumieńce lata pobladły.
Liść złoty z wiatrem mknie.."
- Maria Pawlikowska - Jasnorzewska


Piątkowy poranek niczym letni, słoneczny dzień zawirował nad Edinburghiem..
Pragnienie poczucia tych ostatnich chwil, przypominających lato a jednocześnie splatających w swych ramionach, to co najpiękniejsze w jesieni - złociste barwy liści, nasycone granaty dojrzewających jerzyn, zawiodły mnie w miejsce, które mogłabym odwiedzać o każdej porze roku..
Ciche alejki w parku XVI -wiecznego Louriston Castle, zawsze emanują spokojem i napawają pozytywną energią. Bez względu na porę roku jest to zakątek, który pozwala zapomnieć o gnającej w szalonym tempie codzienności, przenosząc się w zupełnie inny wymiar..

..mam nadzieję, że i Wy na moment przeniesiecie się ze mną w przestrzeń, w której właśnie króluje jesień..







Ku mojemu zaskoczeniu, na jednej z alejek, wygrzewały się soczyste jeżyny..








She is like the Autumn..

Pięknej Jesieni Wam życzę..
Pozdrawiam Was wszystkich bardzo serdecznie!

wtorek, 27 września 2011

Cramond od czasów Mezolitu..


7 sierpnia 1860 roku, królowa Wiktoria napisała:
"We drove.. to Cramond House.. along the Queen's Ferry Road.
..such a beautiful view and the air so fine and brisk.
Half an hour brought us to Cramond, which is extremely pretty, close to the sea looking across the Firth of Forth, with beautiful sycamores and other trees. There is a pretty garden, and the house is small, but cheerful.. Driving back we had some heavy showers."

..Cóż, pogoda nigdy w Szkocji się nie zmienia i podobnie jak królową Wiktorię, i mnie podczas niedzielnej przejażdżki rowerem nad Cramond, złapał wczesno-jesienny deszcz.
Tym niemniej, był to piękny dzień, który spędziłam z ogromną przyjemnością w tym pełnym uroku miejscu. Pisałam już niejednokrotnie o tym malowniczym zakątku, jednakże kiedy dotarłam na miejsce, zobaczyłam iż tuż obok małej kawiarenki widnieje zachęcający do zobaczenia napis: Exhibition! Lubię wystawy, dlatego z przyjemnością zajrzałam aby przekonać się czegóż dotyczy.
W niewielkim pomieszczeniu, zebrane zostały stare fotografie, księgi dotyczące historii Cramond począwszy  od Mezolitu.. nie obyło się bez kilku ekspozycji takich jak stara wiejska szkoła. Wystawa ciekawa,  przede wszystkim ze względu na zdjęcia oraz szereg informacji dotyczącym tej małej wioseczki, która niewątpliwie jest jednym z ciekawszych miejsc w okolicy Edinburgha.
Jest to jedno z moich ulubionych miejsc, które odwiedzam..często - zważywszy, iż rowerem to zaledwie półgodzinna wycieczka, a trasa prowadzi wzdłuż kamienistej plaży, niemalże w każdej wolnej chwili, lub przy odrobinie czasu i chęci pobycia w samotności, podążam wraz z wiatrem, tam gdzie rzeka Almond spotyka się z morzem...




..Jak widać zarówno na starych, jak i moich teraźniejszych zdjęciach - Cramond było i jest chętnie odwiedzane przez liczne... niestety tłumy! Aczkolwiek, jeśli wybrać się tam w ciągu tygodnia lub o wczesnej porannej porze, tudzież wieczorem, kiedy księżyc zaczyna swoją podniebną wędrówkę, można zaznać wszechobecnej ciszy, wsłuchując się w kołyszące na wodzie łódeczki..




..tutaj zazwyczaj zatrzymuję się na chwilę zadumy.. przy pysznej kawie, tudzież jeszcze lepszej zupie, która potrafi rozgrzać po najgorszej ulewie!



Muszę Wam zdradzić, iż tęsknię przeogromnie za prawdziwą, złotą jesienią.. rudziejącymi liśćmi.. których na szczęście coraz więcej.. za wrzosami i kolorowymi dyniami.. Podczas mojego spaceru dotarłam tam, gdzie jak piękne, szlachetne korale, kołysane przez wiatr - błyszczały w słońcu czarne jagody..
...a na plaży, królowały łabędzie, wśród łopoczących skrzydłami mew.. oraz tej jednej..dzikiej gęsi?




A nieopodal, mały kościółek z początku 1900 roku, wraz z cmentarzem.


Liczne debaty odbywające się we wnętrzu kościółka..
(zdjęcie, podobnie jak poprzednie, z początku minionego wieku, pozwolono mi sfotografować na wystawie, niestety brak autora zdjęć oraz poniższego szkicu).







Na koniec mojej wędrówki, nacieszyłam oczy rudziejącym gankiem tego starego domostwa, których w okolicy Cramond nie brakuje..



Dobrej nocy Wam życzę.. a jutro pięknego dnia!
..cieszmy się życiem, póki czas!!!

LinkWithin

Related Posts Widget for Blogs by LinkWithin