poniedziałek, 7 grudnia 2009

Przedświąteczne przeobrażenia, część II...

Przedświąteczne przeobrażenia nadal trwają.. wręcz rozkwitają każdego dnia :)
Dzisiaj o poranku, pośpiesznie zrobiłam jeszcze jeden wieniec :) planowałam inny, ale pod wpływem impulsu, postanowiłam wykorzystać mój kocankowy wianek - dodając do niego szyszki oraz masosolne gwiazdki wraz z dzwoneczkami.
Zdjęcie zrobiłam w ogromnym pośpiechu (zrobiłam tylko jedno zdjęcie na którym wygląda on.. odrobinę nieproporcjonalnie :( .. spóźnienie do pracy groziło mi niezmiernie, czas naglił a ja chciałam zabrać wianek jeszcze dziś..), początkowo zamierzałam udekorować nim jedną z sal w której opiekuję się moimi pacjentami.. ostatecznie jednak powędrował do domu moich szkockich przyjaciół..
...A w szpitalu - szaleństwo dekorowania rozpoczęte - ja w całym tym zamieszaniu - biegałam po gałązki ostrokrzewu, bluszczu oraz delikatnego modrzewia.. przygotowałam dwie girlandy z szyszek i bluszczu, udekorowane bomkami o barwie głębokiej czerwieni.. kilka wazonowych kompozycji -aż ostatecznie, zostałam mianowana dyrektorem do spraw dekoracyjnych ;)
- oczywiście to żart, jednakże bardzo miły - a co najważniejsze wszystkim dopisywały bardzo optymistyczne nastroje - pomimo zupełnie niezimowej aury - święta czujemy coraz wyraźniej : )

..Podczas ostatnich wolnych dni, przygotowałam również niewielki wianek - tym razem wykorzystałam gałązki ostrokrzewia, które to darzę ogromną sympatią.. pomimo kolczastej natury : )




...Z miłości do świec wszelkich - przyodziałam w cynamonową szatę kolejną świecę...


.. A oto i mój mały reniferek - jest ich więcej, jednak pozostałe zostały zaprzęgnięte w girlandę, którą pokażę Wam następnym razem - kochani - malowanie zakończone!! Hurrraaa!!!
Jutro porządki a i świąteczny nastrój zagości w naszym domu :)

Kilka dni temu, po raz pierwszy miałam przyjemność obejrzenia "Śniadania u Tiffaniego" - czyż Holly nie jest urocza?! Z ogromną przyjemnością delektowałam się jej sposobem w jaki wypowiadała kolejne zdania.. Jej akcent.. prawdziwa uczta estetyczna..
A piosenka, którą śpiewa - mogę słuchać.. słuchać i jeszcze raz słuchać.. i tak bez końca...


Dobrej nocy kochani!!!

niedziela, 6 grudnia 2009

Mikołajkowa niespodzianka!!

Czas mija tak szybko!!!
Niedawno wzięłam udział, podobnie jak wiele z Was w zabawie Mikołajkowej, zorganizowanej przez Dagmarę, wydawało mi się, iż czasu jest tak wiele - a dziś kiedy wróciłam z pracy zdałam sobie sprawę, że właśnie ten dzień nadszedł... a ja prawdo podobnie jako ostatnia pokazuję upominki, które otrzymałam :(
Na szczęście, Mikołajki ciągle trwają, a ja choć późną już porą - z radością podzielę się z Wami tym co otrzymałam :)
Zostałam obdarowana cudnym reniferkiem!!
Jest tak słodki, iż kiedy go odebrałam bardzo wczesną porą z poczty, jeszcze przed pracą (dzień wcześniej nie było mnie w domu, kiedy przesyłka dotarła, z jakże dalekiej Polski) - od samego rana przyczynił się do tego, iż przez cały dzień towarzyszył mi naprawdę dobry humor!!!
Prezent ten przygotowała dla mnie Mili wraz z Jej synkiem Miłoszkiem :)
Dorota ma bardzo zdolne rączki - reniferek jest pięknie wykończony - po prostu dzieło sztuki!!
Doprawdy za każdym razem, kiedy biorę go do ręki lub po prostu przyglądam mu się - rozczula mnie dogłębnie!
Doroto - czy on mi się podoba?! Jestem nim zauroczona i cieszę się przeogromnie, iż mogłam otrzymać od Ciebie taką słodycz!!! Dziękuję i Tobie i Miłoszkowi, który dzielnie Tobie pomagał ;)


Paczuszka, którą otrzymałam udekorowana była również tą śliczną małą choineczką, która będzie miłym elementem moich świątecznych dekoracji :)
Cieszę się bardzo, iż mogłam wziąć udział w tej przesympatycznej zabawie!!
Dziękuję Dagmaro... dziękuję Doroto!!!


Ja sama wylosowałam
Jolę - i w tym miejscu, muszę przyznać się do czegoś.. jestem straszna gapa - wysłałam szybciutko przesyłkę (z obawą, iż zostało zbyt mało czasu..), po czym uświadomiłam sobie, iż nie sfotografowałam upominków przeznaczonych dla Joli :(
Mam nadzieję, iż Jola wybaczy mi moją zuchwałość - zapożyczyłam sobie zdjęcia zrobione przez Nią! Jolu - proszę najmocniej o wybaczenie!!
Kiedy zastanawiałam się nad świątecznym upominkiem, jaki mogłabym zrobić dla Jolanny, początkowo myślałam o wieńcu, który chciałam wykonać z szyszek (byłby zdecydowanie bardziej świąteczny), ale kiedy któregoś dnia przeczytałam, iż Ona sama zamierza robić z nich ozdoby - pomyślałam, iż podaruję Jej coś co związane jest ze Szkocją.. tutejszym morzem i jego skarbami :)
Mam nadzieję, iż wianek spodobał Ci się Jolu, podobnie anioł - wiem, że sama robisz śliczne masosolne aniołki, ale mój jest troszkę inny, w związku z czym mam cichą nadzieję, iż sprawił Ci choć odrobinę radości :)


Szybciutko kończąc - pozdrawiam Was wszystkich bardzo serdecznie, życząc wiele pięknych chwil zarówno dziś w ten Mikołajkowy wieczór, jak i każdego kolejnego dnia!!!


czwartek, 3 grudnia 2009

Przedświąteczne przeobrażenia, część I...

Minęły dwa długie dni - przepełnione zapachami, nowymi pomysłami, malowaniem, szlifowaniem, ogólnym chaosem oraz dzisiejszym porannym leniuchowaniem...
Tak wiele wydarzyło się podczas naszych dwóch wolnych dni - aż trudno mi uwierzyć, iż wszystko pomieściło się zaledwie w 48 godzinach :)
Damian od dawna planował malowanie sypialni - a wczorajszy dzień, wydał mu się najbardziej odpowiedni..
Jednakże zanim nastąpiło malowanie, postanowił odświeżyć nasze meble.. zatem pół dnia szlifował pieczołowicie każdy mebel, po czym mi przypadło dokładne ich woskowanie :) .. po którym zabrałam się za masosolne wypieki.. tym razem napiekłam odpowiednią ilość gwiazdek różnej wielkości, choinek oraz reniferków - naoglądałam się ich tak wiele (zwłaszcza reniferki Asi, w których zakochałam się na umór - skłoniły mnie do działania ;) Postanowiłam upiec kilka również dla siebie)... pokażę je Wam następnym razem :)
W międzyczasie w piekarniku suszyły się pięknie pachnące pomarańcze, które kilka godzin później wykorzystałam przy robieniu kolejnego wieńca..
Nasze nieduże mieszkanie przesączone zostało aromatem pomarańczy.. szlifowanym drewnem, woskiem do mebli ... a każda wolna przestrzeń zapełniona szufladami, komodami, jak i mniejszym asortymentem - szyszkami, gałązkami.. jednym słowem - Chaos!!
Tak było do dziś późnych godzin wieczornych...wciąż jeszcze trwają prace odświeżania naszej sypialni, ale przynajmniej ja zakończyłam moje szyszkowe przeobrażenia :)
Tym razem myśląc o białym puchu opadającym z nieba w świąteczny wieczór - przygotowałam wieniec pokryty białą mgiełką.
...szyszki muśnięte białą farbą akrylową, podobnie masosolne gwiazdki, gałązki oraz odrobina rafii..



...Skromna choinkowa serpentyna...


... gałązkowa choineczka ...



.. a na koniec - maleńki drobiazg - na kawałku drewienka, szyszka przewiązana rafią, udekorowana suszoną pomarańczą oraz masosolną gwiazdeczką..



Dzień przeminął niespodzianie, jutro kolejny dzień mojej szpitalnej rzeczywistości.. tam również jak co roku czas świątecznych przygotowań - bardzo to lubię :) zawsze zebrawszy w naszym szpitalnym parku wszelkiego rodzaju zdobycze, z ogromną przyjemnością przygotowuję naturalne stroiki, które upiększają pokoje naszych pacjentów..
Święta to piękny czas - czas przygotowań związany z dekorowaniem naszych wnętrz, wypiekami, upominkami dla tych których kochamy.. to czas zadumy i przemyśleń.. czas kiedy mamy szansę zatrzymać się na moment aby spojrzeć głęboko w nasze dusze..
To również czas pojednania - nie tylko z samym sobą ale też z tymi, których codzienność skłoniła do niechcianych nieporozumień..
Oby miłość zagościła w Waszych domach i sercach Waszych już dziś.. nie czekając na nieznaną przyszłość !!

Pięknych snów Wam życzę!!!

LinkWithin

Related Posts Widget for Blogs by LinkWithin