czwartek, 4 czerwca 2009

Hearts for my friends..

Wczorajszy dzień, spędziłam wytwórczo :)
Od samego rana przygotowałam wszystkie potrzebne akcesoria, po czym zabrałam się za maso-solne wypieki.
Ogromną ochotę miałam na zrobienie koszyczków z owocami, które doprawdy, są bardzo wdzięcznym tematem oraz ramki - z wakacyjno - morskim motywem.
W trakcie wypiekania, pomyślałam, że zrobię kilka serduszek - maleńkie upominki dla moich znajomych.
Ostatecznie serduszka zdecydowanie zdominowały całe moje twórcze dłubanie :)








Koszyczki zdołałam zrobić zaledwie dwa - zabrakło mi goździków i pestek..




A ramka - cóż, jeszcze nie skończona, ale wzbudza we mnie wesołe uczucia :)







Serca ślę wirtualnie w świat szeroki - pozdrawiając wszystkich, którzy do mnie zaglądają!!!

wtorek, 2 czerwca 2009

Być turystą..

Umówiłam się dziś z moją znajomą. Czekałam na Nią przed znanym, niemalże każdemu turyście Bobbim - sezon turystyczny w Edynburgu, zdecydowanie się rozpoczął, co było nader widoczne, podczas 15 minutowego czekania na Natalie.
Turyści pojawiali się, robili kilka zdjęć z małym bohaterem, po czym odchodzili w nieznane.
W pewnym momencie pojawiły się dwie Panie - Polki :) One również pośpiesznie pstryknęły kilka fotek, następnie odwróciły się i stwierdziwszy, iż kolejne miejsce zaliczone - niemalże odbiegły w przeciwnym kierunku..
Wiem, że nie zawsze jest nam dane dłuższe zwiedzanie miejsca do którego docieramy - przypomniało mi to również nasze wakacje wokół morza Śródziemnego - krótkie i bardzo pośpieszne.. I choć był to bardzo fajny czas, kiedy zwiedziliśmy wiele miejsc - to jednak takiej turystyki mimo wszystko nie preferuję..
Jeśli wybieramy już miejską turystykę - lubię spokojną włóczęgę wśród wąskich nieuczęszczanych przez turystów uliczki , nieśpieszne delektowanie się tym co w danej chwili mnie otacza.. lubię powracać w miejsca pachnące przeszłością i odnajdywać skrawki historii, która została zapisana na kartach minionych już lat..
Dlatego odkąd pamiętam, marzyło mi się aby wyjechać gdzieś, gdzie pracując równie dobrze będę mogła odkrywać i wędrować przez dany kraj..
Pewnie dlatego moje miejsce zamieszkania zmienia się stosunkowo często, choć tym razem przypuszczalnie zakotwiczyliśmy na troszeczkę dłużej.. choć tak naprawdę nigdy nie wiadomo - kiedy w Gdyni, wydawałoby się, że uwiliśmy sobie bardzo przyjemne gniazdo - nagle pojawiła się okazja do tego aby w końcu zrealizować moje marzenie o zamieszkaniu w innym kraju.
Z podjętej decyzji, pomimo tęsknoty, jaka czasem mnie nawiedza - jestem zdecydowanie wdzięczna - nie sądzę abym mogła sobie pozwolić na tak dogłębne zwiedzanie Szkocji - a przyznam, że zawsze kraj ten bardzo mnie intrygował i zobaczyć go bardzo chciałam.. poznać ludzi, ich zwyczaje i normalne życie..
Dzięki naszej niespiesznej turystyce :) mogę powracać wielokrotnie w miejsca, które bardzo lubię - podobnie jak wczorajszego popołudnia - kiedy wybrałam się do ogrodu Botanicznego, aby oprócz słońcem - cieszyć się kolejny raz różnorodnością kwiatów i roślin wszelakich i różnorodnych..
Z tej też okazji, znów uraczę Was zdjęciami z tego miejsca, ponieważ nie robienie zdjęć w tak malowniczym zakątku, bywa rzeczą niemożliwą :)
Pozdrawiam serdecznie i bez pośpiechu :)











poniedziałek, 1 czerwca 2009

Dzieci gorszego świata..

"Like every child growing up, they needs enough to eat, a safe place to live, and the chance to learn, and work, and live they life in peace!"


Dzieci w moim obiektywie...



Chciałam napisać o swoim dzieciństwie, które było niezwykłe!
Chciałam napisać o dzieciach z którymi pracowałam..
I o tych, które pokochałam..
O moich małych pociechach - czyli dzieciach moich najbliższych..


Jednak kiedy w mojej głowie tworzyłam obrazy i treści, które chciałabym zapisać - mój znajomy wspomniał o filmie, który chciałby zobaczyć.

Postanowiliśmy wspólnie go obejrzeć - zważywszy na fakt, iż film ukazuje absolutnie trudne i wstrząsające życie dzieci z kalkuckich dzielnic - niespodziewanie okazało się, iż kolejny raz pewne sytuacje zaczynają tworzyć łączącą się w całość mozaikę!

Temat dzieci, w dniu dzisiejszym był nie tylko mnie bardzo bliski..

I choć sama dzieci nie mam - z wieloma w swoim życiu miałam już do czynienia.. w różnych sytuacjach i na różnych płaszczyznach..

Niezmiennie rodzi się we mnie pytanie - w jaki sposób ja mogę zmienić los, choćby jednego dziecka??

W jaki sposób my wszyscy możemy zmienić los, milionów dzieci, które pozbawione są szansy na normalne życie!


Fotografia dziecięca - to jeden z tematów, który porusza mnie do głębi - ukazuje nadzieje, lęki i radości, z którymi borykają się dzieci na całym świecie!


Film, który obejrzeliśmy - "Przeznaczone do burdelu" Zany Briski - ukazuje wstrząsającą rzeczywistość dzieci żyjących w Kalkucie w Dzielnicy Czerwonych Latarni.

To jednak również historia, która ukazuje, iż nadzieja, choć niemalże niedostrzegalna - zawsze istnieje!!

Wstrząsająca, prawdziwa opowieść..




LinkWithin

Related Posts Widget for Blogs by LinkWithin